niedziela, 9 marca 2014

♥ Rozdział 5 ♥

Dekomori karmiła skąpo ubraną Shinkę winogronami, w raz z nią śmiejąc się w niebo głosy. Siedziały na łące pełnej kwiatów, a otaczał je las. Blondynka była niesamowicie szczęśliwa, dopóki nie zauważyła Kumin.
  - Dekomori! Dekomori! - Krzyczała swoim wysokim, dziewczęcym głosikiem.
 Co więcej miała ponad 10 metrów. Gdy olbrzymka zrobiła krok ku nich, ziemia rozstąpiła się, tym samym powodując upadek blondynki. Nawet lasso brunetki, która magicznie przemieniła swój strój na ubranie w stylu kowbojskim, nie zdołało jej dosięgnąć, a ta w efekcie... zleciała z łóżka.
  - Dekuś? Nic ci nie jest? - Spytała szatynka, nachylając się nad dziewczyną.
  - Kurusu?! Co ty tu robisz?! W moim pokoju?! - Pisnęła błękitnooka, w duchu modląc się, aby przypadkiem nie wyszła na jaw zawartość jej tajnego pokoju, który prowadził poprzez garderobę. Mimowolnie jej wzrok popędził w tamtą stronę. "Nie zajrzała tam, prawda...?"
  - Twój lokaj mnie wpuścił do domu i kazał iść cię obudzić. Szukałam tego pokoju ponad dwadzieścia minut! Aż w końcu dwie śliczne pokojówki mnie tu przyprowadziły. Tak więc oto jestem. - Odparła, wzruszając ramionami, a Dekomori odetchnęła z ulgą stwierdzając, że nic nie wie o jej słodkiej tajemnicy. No, przynajmniej tak jej się zdawało. - Swoją drogą wiedziałaś, że za tamtymi drzwiami do garderoby są drzwi? A za nimi ołtarzyk dla Shinki, pełno jej zdjęć i dziwnych opowiadań yuri z nią i tobą w roli głównej... - Zaczęła, a Dekomori spłonęła w rumieńcach, od razu się podnosząc i machając rękoma jak oszalała.
  - Jak?! Nie! Wydawało ci się! Zapomnij! Tego tam nie ma! To halucynacje! To nie tak jak myślisz!
  - Żartowałam. Nawet tam nie wchodziłam. - Odparła z uśmiechem, a blondynka w szoku usiadła na łóżku, próbując wszystko poukładać sobie w głowie.
  - To... to s~skąd wiedziałaś o ołtarzyku? I tym wszystkim?
  - Zga~dy~wa~łam. - Odparła z nutką tajemnicy, puszczając oczko dziewczynie.
  - Zapomnij o tym... błagam... dobra, tak czy siak. Idziemy na trening, nie? Zgroza... przez ostatnie dwa tygodnie kazała nam codziennie zostawać po lekcjach i w każdy weekend również. No i kolejna sobota zajęta... przykre, nie? - Zadała kolejne pytanie, przecierając zaspane oczka piąstką. Kumin pierwszy raz od dłuższego czasu się skrzywiła, delikatnie przytakując głową. Po jakimś czasie obie szły już w kierunku domu Liderki.
  - Wiesz, że mówisz przez sen? I się ślinisz? "Shinka... wyglądasz ślicznie..." lub "Ten kostium kąpielowy idealnie podkreśla ci biust", a nawet "Powiedz 'aaa', dobrze?" - Zachichotała, a Dekomori ponownie spłonęła w rumieńcach.
  - Więc jednak przyszłaś do mnie. Nie sądziłam, że naprawdę to zrobisz. Pierwszy raz będziesz na czas! - Zauważyła poddenerwowanym głosem, najpewniej chcąc podjąć próbę zmiany tematu.
  - Mhm. Całą noc oka nie zmrużyłam, żeby nie zaspać. - Odparła wesoło podskakując. W tym momencie komórka w jej kieszeni za wibrowała. Kumin po wyjęciu jej i przeczytaniu wiadomości, wróciła się, biegnąc na złamanie karku. Dosłownie, potykała się o swoje nogi co dwa kroki.
  - A ty gdzie?! - Krzyknęła zdezorientowana Sunako.
  - Długa historia! W skrócie: nierozgarnięta matka, rury z wodą, na nich pająk, arachnofobia, but i powódź w domu. Trochę się spóźnię! - Zawołała, na chwilę odwracając się w stronę swojej przyjaciółki, by po chwili zniknąć z jej pola widzenia. Blondynka przewróciła oczyma, ruszając w dalszą drogę. Po chwili była już pod raczej skromnym domem Liderki. Robiąc dwa kroki w stronę drzwi usłyszała krzyki jej oraz jej starszego brata. Od razu się zatrzymała, a po mniej niż dziesięciu sekundach wybiegł półnagi Hayato oraz jego siostra ubrana jedynie w spodenki od piżamy i różowy, koronkowy stanik.
Do tego w dłoniach dzielnie dzierżyła młotek to ubijania mięsa i specjalny nóż do krojenia ciast.
  - Ty... ty... PERFIDNY PEDOFILU! ZBOCZENIEC! PASOŻYT! A ŻEBY CIĘ PIORUN TRAFIŁ! NIEWYŻYTA ŚWINIA! SPALĘ CIĘ NA STOSIE! - Wrzeszcząc, goniła dwudziestosześcioletniego bruneta po całym podwórku. W końcu jednak zorientowała się, że ma gościa. Stanęła więc, wlepiając w nią wzrok.
  - J~j~j~j~j~j~j~j~j~j~jesteś w s~s~s~s~staniku! - Pisnęła czerwona dostając krwotoku nosa, od którego zemdlała. O dziwo z wielkim, spełnionym uśmiechem. Gdy Shinka zorientowała się o co chodziło swojej przyjaciółce, jej twarz przybrała odcień purpury. Z wrzaskiem uciekła do domu, pozostawiając swojego brata i krwawiącą z nosa Sunako samych. O dziwo mężczyzna opanował sytuację.
  - Dekomori? Żyjesz? - Ze swoich fantazji na temat złotookiej, blondynkę wybudził głos Hayato.
  - Nie. - Burknęła, powoli siadając. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Salon. Zerknęła w dół. Leżała na kanapie. Spojrzała na to, co brunet trzymał pod jej nosem. Haftowana  chusteczka.
  - Dobrze wiedzieć. - Wyszczerzył mordkę, wstając. - Będę się zbierał. Miło było cię widzieć, mała. - Rzucił, podniósł rękę, a już po chwili zniknął za drzwiami.
  - No naprawdę... ja już z nim nie wytrzymam... nawet pukać idiota nie potrafi. - Skrzywiła się już ubrana Shinka, krzyżując ręce pod biustem. Po chwili jednak wzrok przeniosła na Błękitnooką. - Idziemy? Pewnie wszyscy już są na miejscu. - Uśmiechnęła się, wstając i podając jej dłoń. Ta oczywiście bez zastanowienia ją chwyciła. Następnie obie wyszły z domku złotookiej, ruszając w stronę szkoły, przed którą z irytacją tupała nogą Sensei. Dekomori oczywiście "schowała" się za swoją najlepszą przyjaciółką, zerkając na nauczycielkę. Nie wyglądała na zbytnio zauroczoną. Do tego nikogo w okół nie było.
  - Dłużej się nie dało? Stoję tu od ponad dwóch godzin! - Warknęła, a dziewczęta spojrzały po sobie porozumiewawczo, po czym przytaknęły na raz główkami.
  - Kolejna randka nieudana, co? - Westchnęła Shinka.
  - Więc marzenie o małżeństwie znowu runęło w gruzach. - Dodała Deko.
  - Mhm... to wyjaśnia twoją złość. Ale nie powinnaś się na nas wyżywać. - Zauważył Yuuta, stojąc za kobietą, obejmując Rikkę. Cała trójka niespokojnie drgnęła, gdyż je nastraszył. Sensei prychnęła z delikatnym uśmiechem, otwierając bramę szkolną. Już od dawna posiadała do niej klucz, jak i do drzwi frontowych, gdyż sobie je dorobiła. Choć co prawda nielegalnie.
  - Pff, no proszę was. Kto by nie chciał TEGO? - Spytała, przyjmując "seksowną" pozę. Brunet cofnął się do tyłu, przy czym również upadł na tyłek, przybierając zniesmaczoną minę. "Oj, grabi sobie"... 
  - Poczekajcie! - Kumin już czołgała się po chodniku, wyciągając w ich stronę rękę.
  - Znowu na szarym końcu. - Wyjątkowo spokojnie rzekła Shinka, jednak jej nerwowy tik brwi zdradził jej prawdziwy stan, jak i również mocno zaciśnięte piąstki.
  - Przepraszam. Ale już jestem! Zwarta i gotowa! - Zawołała wesoło, ruszając z całą grupką w stronę liceum. Za nimi szła Nibutani z uśmiechem kręcąc głową.
  - Oby był to koniec początku, a nie początek końca. - Szepnęła pod nosem. - Oszczędzajcie siły i nie biegajcie! Dzisiaj będziecie wyciskać z siebie siódme poty! - Zawołała do nich, przyśpieszając krok. Już po chwili wszyscy byli na boisku szkolnym, na rozgrzewkę przebiegając sto pięćdziesiąt okrążeń. Minęły już ponad dwa tygodnie odkąd  rodzeństwo przeprowadziło się do Tokio. Mimo wszystko prawdziwe kłopoty z nimi związane miały się dopiero zacząć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz