- Yuuta! Co to ma być?! Co... co... czemu Rikka z tobą śpi? W kusej piżamie?! czemu tu jedzie alkoholem?! Yuuta! - Brązowowłosego zbudziły krzyki Shinki... stop.
Co ona robiła u niego w domu? Powoli otworzył powieki, a widząc wściekłą minę Liderki, podnieconą Dekomori i niepewną Kumin, rozejrzał się ociężale po pokoju. Wszędzie walały się ciuchy, a on leżał na podłodze w samych bokserkach. Do tego Rikka się do niego przytulała ubrana jedynie w dolną część bielizny i jego białą koszulę. Przez chwilę się zaciął, jednak w końcu dotarło to do niego, więc czym prędzej odskoczył od granatowowłosej. Złotooka pociągnęła go za włosy tak, by ten powstał. Wysyczała po raz kolejny te same pytania, gdy Kumin pomagała wstać Rice.
- Co się wczoraj stało? - Spytała różowo oka, a dziewczę z przepaską zastanowiło się chwile.
- Nie pamiętam... - Odparła. Shinka aż poczerwieniała ze złości.
- Ty zboczeńcu! Wykorzystałeś jej ciało! Zbok, zbok, zbok! Nie mogę uwierzyć! Najpierw upiłeś Rikkę, a potem się do niej dobrałeś! Ty niewyżyty zwierzaku! Bestio jedna! Zboczeniec! Powinno się takich jak ty wytępiać! Mordować! Powinieneś zgnić i zginąć w katuszach! Jak mogłeś wykorzystać jej młode ciało?! Ty... ty... aż brak mi słów! Obrzydliwość! - Krzyczała z obłędem w oczach, a Rikka spojrzała na niego wzrokiem nic nierozumiejącego szczeniaczka.
- To prawda Yuuta? - Spytała, jednak nie doczekała się odpowiedzi, gdyż w oczach złotookiej zaświeciła się iskra. Po chwili z torebki wyciągnęła gruby sznur, zawiązała go, następnie zatykając mu usta skarpetkami.
- Czas na sąd najwyższy! Musimy skazać tego... tego... egr, nie przechodzi mi to przez gardło... - Skrzywiła się, a Dekomori przywołała swój młot, następnie uderzając w podłogę pokoju, który niemalże od razu zmienił się w gigantyczną salę sądową, dzięki Kumin, która wytworzyła barierę. Shinka siedziała po jednej stronie, przy Rice, a na przeciwko zasiadła Kumin, a obok niej związany Yuuta, nadal zakneblowany. Dekomori za to zasiadła jako sędzia za podwyższoną ławą, dzierżąc w dłoni swoje ogromne naczynie.
- Rozprawę czas zacząć! - Zawołała wesoło, uderzając młotem. - Oskarżony Yuuta postań. Zostałeś oskarżony przez Momokę Shinkę o to, że bezkarnie upiłeś, a następnie wykorzystałeś Pannę Takanashi. Czy przyznajesz się do winy? - Spytała z poważną miną, a zielonooki zaczął coś mruczeć, jednak przez skarpetkę w ustach nikt nie mógł nic zrozumieć. W końcu ze zrezygnowaniem zaprzeczył ruchem głowy. Dekomori przytaknęła głową z zamyśloną miną. - Wprowadzić na salę pierwszego świadka! Tsukume Yui.
Na salę weszła niska siedmiolatka o zielonych oczach i brązowymi włosami. Zdziwiona zaczęła się rozglądać, a widząc związanego Yuutę wrzasnęła "Braciszku!", jednak Kumin uśmiechnęła się szeroko.
- To sen, nie przejmuj się. Tak więc, Yui, co robiłaś wczoraj od 19 do dzisiejszego poranka? Widziałaś może co robiła Rikka lub twój brat? Jeśli tak, to co? - Zadała pytania dalej z przyjaznym wyrazem twarzy.
- Skoro to sen to mogę latać? - Spytała z iskierkami w oczach.
- Nie. To realistyczny sen, więc latać się nie da. A teraz odpowiadaj. - Odparła Shinka, opierając podbródek na piąstce, a łokieć na ławce.
- No dobrze... więc braciszek i siostrzyczka wrócili wczoraj późno. Do dwudziestej oglądałam serial w telewizji o gotowaniu. Gdy się skończył wrócili do domu z zakupami. Dość późno, bo zazwyczaj w sobotę wracają po południu. Zrobiłam kolację, wszyscy razem zjedliśmy. Potem braciszek poszedł pomóc sąsiadce wynieść śmieci, a Rikka grała na konsoli. Gdy wrócił położył mnie i siostrzyczkę spać. Gdy się położyłam, to było chwilę po dwudziestej pierwszej, słyszałam jakieś kroki, potem krzyki mojego brata, a potem wszystko ucichło. Po jakiś dwóch godzinach obudziły mnie piski Rikki, więc włożyłam do uszu słuchawki i poszłam znowu spać... - Skończyła swój monolog. Dekomori przytaknęła z miną myśliciela.
- Jakieś pytania do świadka? - Spytała.
- Ja mam. Więc: jakiego to były rodzaju piski? W sensie te i Rikki i Yuuty? - Spytała Shinka.
- Hmm... Yuuta wydawał się być wkurzony, a potem Rikki... nie jestem pewna. Jakby ją coś bolało... - Odparła, a Shinka spłonęła w rumieńcach. "Jakby ją coś bolało"?! ~ Tylko to do niej dotarło.
- Hmm... czyli możliwe, że Yuuta krzyczał zdenerwowany dlatego, że Rikka nie chciała zrobić tego, co on jej każe... więc ją upił i był spokój... a potem Rikka krzyczała, bo... - Zaczęła Kumin z zamyśloną miną, jednak stęki zielonookiego i pisk złotookiej jej przerwał.
- "Bo"? - Zdziwiła się siostra chłopca.
- Eee... nic, nic. Możesz iść. - Mruknęła Dekomori lekko zmieszana, uderzając młotem, a dziewczynka nim zdążyła coś powiedzieć, zniknęła.
- Chyba możemy już go oskarżyć, no nie? Trzeba ukarać tego bezwstydnika! - Krzyknęła Shinka, a Yuuta zaczął krzyczeć z... przerażającą miną...
- Nie. Wzywam kolejnego świadków! Oreki Haruka i Oreki Chitanda! - Zawołała Dekomori, a rodzeństwo pojawiło się na środku sali w piżamach. Haru w dresowych spodniach i bez koszulki, a Chitanda w krótkich, czerwonych spodenkach i białym topie i związanych w warkocza włosach.
- Eee...? - Mruknęła zdziwiona, patrząc na każdego po kolei, wyjmując szczoteczkę do zębów z buzi, gdy jej brat widząc zafascynowanie Kurusu jego klatką piersiową i wzrok innych, cały poczerwieniał.
- To sen, tak dla jasności. Tak czy siak, wiadomo wszystkim, że jesteście nowymi sąsiadami, tymi z góry, Yuuty i Rikki... - Zaczęła Deko, a wszyscy, po za Kumin i rodzeństwem otworzyli szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć. "Mieszkali nad nami?!" ~ Pomyślał speszony Yuuta. - Wracając, słyszeliście coś wczoraj między godziną dwudziestą pierwszą, a pierwszą w nocy? - Spytała blondynka, poprawiając kucyki.
- No... ten... ej, skoro to sen to mogę tutaj lata... - Zaczęła Chitanda, jednak Shinka od razu zaprzeczyła. - No nic, jakoś przeżyję. No więc tak: razem z braciszkiem urządziliśmy sobie seans filmowy do późna. Po skończonym horrorze Haru poszedł po popcorn. Wtedy mniej więcej słyszałam wrzaski Yuuty "Wynoś się", "Nie możesz tu spać", "To będzie dwuznaczne" i tym podobne. Po skończeniu maratonu poszliśmy spać, jednak i mnie i braciszka obudził pisk Rikki, jakby czymś oberwała. Jęczała i wołała jeszcze jakieś piętnaście/dwadzieścia minut, a potem wszystko ucichło. - Opowiedziała, przytulając się do ramienia brata, który wpatrywał się kątem oka w Kurusu.
- Czyli Tsukume nie chciał, żeby Rikka spała u niego w pokoju... ale jak to wyjaśnia piski Rikki, smród alkoholu i jej amnezje z tamtego wieczoru? - Zadała pytanie "Sędzina", jednak bardziej do siebie, niż do reszty. W tym momencie Haru podniósł wolną rękę, a ta ze zdziwieniem oddała mu głos.
- Na przeciwko ich mieszkania jest sąsiadka, która miała urodziny. Zaprosiła całą masę gości i zakładam, że dlatego tak śmierdziało alkoholem. Po prostu ciut przesadzili... - Zauważył.
- Ale Rikka nic nie pamiętała...
- Mogła się upić od samego zapachu. - Zauważyła Kumin, delikatnie uderzając piąstką w otwartą dłoń. W tym momencie Yuuta padł na kolana, mamrocząc coś pod nosem i wybuchając płaczem.
- Weź mu tę skarpetkę wyjmij, to nie higieniczne... - Skrzywiła się Panna Oreki, a ta wykonała jej rozkaz.
- Tyle wygrać... kocham was! Uratowaliście mnie od śmierci z rąk tej wariatki! - Zaszlochał, a wokół Shinki zaczęło buzować powietrze, podnosząc jej włosy. Oczy natomiast zaświeciły się na czerwono, błyszczały, przebijając cień padający na jej twarz.
- "Wariatki"? - Spytała niskim tonem, mrożącym krew w żyłach. Yuuta stanął jak na baczność, oblany zimnym potem.
- Nie, Sir! Nie powiedziałem "wariatki", a "wiatraki". Miało nawiązywać to do... eee... tego, że jesteś naprawdę ważną osobą w naszym życiu, Sir! Tak jak wiatraki niegdyś, jak i czasem teraz, dostarczały energii innym, tak ty nam! Do tego wykorzystywane były do mielenia i tym podobnych, co utrzymywało przy życiu wiele osób! Tak więc: jesteś dla nas ważna, bez ciebie nie możemy żyć! - Zawołał, a złotooka zmierzyła go od góry do dołu.
- Tym razem ci się udało. - Burknęła, krzyżując ręce pod biustem.
- No to chyba sprawa rozwiązana. Yuuta jest niewinny! Zamykam rozprawę! - Zawołała wesoło Dekomori, uderzając młotem, a cała sala sądowa zniknęła, przez co Haru i Chitanda, jak i reszta przyjaciół, znaleźli się w pokoju bruneta.
- Czyli to nie był sen? - Spytał Haru, a po chwili już leżał nieprzytomny na podłodze. Za nim Kumin z patelnią uśmiechnęła się, zmierzając powoli w stronę Chitandy.
- Sama o tym zapomnę! I wmówię bratu, że to sen! I go tam zabiorę! Tylko nie bij! - Pisnęła, ciągnąc nieprzytomnego brata za nogę w stronę wyjścia z sypialni chłopaka. Różowo oka wzruszyła ramionami, odkładając patelnię na łóżko. Shinka poprawiła swoje włosy, Dekomori przytuliła się do jej ramienia, Yuuta głaskał Rikkę po głowie, a ta miała niezadowoloną minę.
- Wszystko dobre, co się dobrze kończy! - Zawołała wesoło szatynka, rozprostowując ręce.
- Tak, tak. Pośpieszcie się, za pół godziny zaczynamy trening! - Zawołała wesoło Liderka, a wszyscy jęknęli, opadając na kolana i krzycząc "Czemu?!".



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz