Haruka delikatnie głaskał Kumin po policzku, wpatrując się w jej oczy z delikatnym uśmiechem. Obok nich na piknikowym kocu siedziała Rikka i Yuuta, a na drzewie przytulały się Shinka i Dekomori. Na niebie widniała tęcza, na której tańczyły małe gnomy w zielonych kubraczkach, po mimo, iż była to noc spadających gwiazd. W okół nich biegały jednorożco-pegazy puszczając tęczowe bąki. Ach, cóż to był za piękny sen! Była pewna, że dałaby radę przenieść się do podobnego miejsca tak jak jakiś czas temu zrobiła to Dekomori w pokoju Yuuty. Tak naprawdę nie była to sala sądowa, a arena z innego wymiaru, coś na rodzaj bariery, którą wytwarza Kumin.
- Kurusu? Kurusu! Ku~ru~su!!! Pobudka! - Z pięknego snu szatynkę wyrwał głos Sensei.
- Hmm? - Mruknęła, przecierając piąstką zaspane oczęta.
- Znowu zasnęłaś na mojej lekcji. Ja rozumiem, że historia może nie jest taka ciekawa, ale jednak przydałoby się na niej uważać. - Prychnęła nauczycielka, podchodząc z powrotem do biurka. - Twoje oceny są godne politowania... naprawdę. Ledwo zdałaś ostatni semestr. Ten się dopiero zaczął a już masz złe oceny. - Burknęła skrzywiona. - Najlepiej będzie przydzielić ci korepetytora, nie uważasz? - Spytała niepewnie.
- Nie, Proszę Pani. Dam sobie radę i zdam.
- Odparła z uśmiechem, na co tamta przytaknęła głową, powracając do jakże nudnej lekcji.
W końcu zadzwonił dzwonek. Z klasy niemalże od razu wybiegła czwórka przyjaciół, pod jednym z okien czekając na piętnastolatkę i po raz kolejny przeglądając kartę zgłoszeń.
- Myślicie, że zatwierdzą nas klub? - Spytał niepewnie Yuuta.
- Na pewno nas zatwierdzą! Dopiero zaczyna się drugi semestr, w ciągu którego przybywa masa nowych klubów, mamy piątkę członków, opiekuna i... mniej więcej cel. Także nie ma się o co martwić. Po za tym jeśli to ja będę go zgłaszać na pewno zostanie zatwierdzony. - Wyszczerzyła ząbki Liderka. W tym momencie do paczki przyjaciół podbiegła blondynka z wielkim uśmiechem.
- To jak? Idziemy? - Spytała z entuzjazmem i nie czekając na ich odpowiedź rozłożyła ręce na wysokości ramion, ruszając przed siebie.
- Ciekawe co jej jest... - Mruknęła pod nosem Rikka.
- Pewnie znowu przedawkowała z cukrem. - Wzruszył ramionami Yuuta. Po niecałych trzech minutach wszyscy stali już w pokoju nauczycielskim.
- Hmm... niestety, nie dostaniecie sali. A wasz klub nie zostanie zapisany... - Odparła smutno jedna z nauczycielek.
- Co?! Dlaczego?! - Pisnęła złotooka, opierając się o Kumin, by nie polecieć na podłogę.
- Widzicie. Dostaliśmy naprawdę sporo zgłoszeń i po mimo, że szkoła jest duża i ma aż dwa budynki, nie zdołamy wszystkich pomieścić. Zatwierdzamy więc jedynie te kluby, które mają minimum siedmiu członków... - Odparła smutnawym tonem, oddając przyjaciołom kartkę. - Jeśli zdobędziecie jeszcze dwóch członków, zapiszę was. - Dodała z uśmiechem.
- Dwóch członków...dwóch członków! Gdzie my teraz znajdziemy dwóch członków, którzy nie będą prawie w ogóle przychodzić do klubu? - Spytała załamana Liderka, kołysząc się na boki w drodze do szatni.
- Czy naprawdę tylko ja tutaj myślę? - Kumin westchnęła ciężko, pocierając palcami skroń. - Zgadnijcie o jakim rodzeństwie myślę. Niedawno się przeprowadzili, jeden z nich jest odludkiem unikającym ludzi, a druga nie może odpędzić się od innych. Jeden nie będzie chciał przesiadywać w naszym towarzystwie, a druga nie znajdzie czasu. Mimo wszystko na pewno się zgodzą, bo jeden w brew pozorom lubi pomagać ludziom, a druga nie odmówi pomocy innym. Więc?
- Kurusu, jesteś genialna! - Zawołała Rikka, ciągnąc Yuutę w stronę biblioteki i przy okazji zabierając kartę zgłoszeniową. - To my idziemy po Orekiego! Pewnie z nim przesiaduje siostrzyczka, także załatwimy to raz dwa! - Krzyknęła szczęśliwa, a po chwili już ich nie było.
- Mimo wszystko nie jestem co do tego przekonana... nadal o nich prawie nic nie wiemy. - Westchnęła złotooka, niepewnym wzrokiem spoglądając na resztę swoich przyjaciół.
- Chcesz tą wolną salę czy nie? - Zachichotała szatynka, w podskokach ruszając do swojej szafeczki. Z niej wyciągnęła buty, a odłożyła szkolne kapcie, następnie podbiegając do zaniepokojonej blondynki. Zdziwiona przeniosła wzrok na Shinkę, która czytała jakąś różową karteczkę. Po serduszkach w kopercie trzymanej przez nią w drugiej dłoni wywnioskowała, że musiał być to list miłosny.
- Eh, tacy ludzie są naprawdę śmieszni... - Odparła, chowając kawałek papieru do torby. Zmieniła obuwie, po czym wybiegła ze szkoły, wesoło patrząc w niebo.
- Nie ma dzisiaj treningu? - Spytała zaskoczona Dekomori.
- Nie. Tymczasowo je zawieszam ze względu na jutrzejszy wyjazd. Rozpoczniemy je po powrocie z wycieczki. Dzisiaj się pakujemy! - Odparła wesoło.
- Eh... tyle dobrego. - Uśmiechnęła się różowooka.
- Ty tutaj nie "ehhaj", bo akurat ty i twój specjalny trening nie jest odwołany. Muszę dziś z tobą poćwiczyć pewną sztuczkę, także o dwudziestej pierwszej pod latarnią w parku. - Zmrużyła oczy Shinka, a dziewczyna jęknęła, spuszczając głowę.
- Dobra, jakoś przeżyję... przynajmniej na wyciecze będę miała spokój. Swoją drogą robi się coraz cieplej. Można wyczuć nadchodzące ferie letnie, nie? - Mruknęła Kumin z uśmiechem zeskakując po schodkach.
- Nom. - Przytaknęły pozostałe dwie, ruszając w stronę wyjścia z posesji szkolnej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz