poniedziałek, 28 kwietnia 2014

♥ Rozdział 8 ♥

  Dekomori otworzyła drzwi, a do pokoju wleciała Shinka, poprawiając spódniczkę.
  - Hej! Przyszłam ci pomóc... - Zaczęła wesoło, jednak widząc cały pokój w ciuchach, książkach, pluszakach, butach i tym podobne aż zaniemówiła. - Niech zgadnę... pierwszy raz pakujesz się sama, a nie z pomocą jednej z pokojówek, tak? - Spytała z lekka zaniepokojona, zbierając ubrania.
  - Bingo. Chciałam im wszystkim pokazać, że jestem samodzielna... ale nie potrafię! Nie wiem co wziąć i jak to wszystko zmieścić w dwóch walizkach... wyjeżdżamy za trzy godziny, a one nie chcą współpracować. - Skrzywiła się, wskazując na bagaże. Brunetka przytaknęła głową ze śmiechem, przeglądając to co blondynka chciała wziąć.
  - Za dużo tego... po co ci to wszystko? Jedziemy tam na trzy dni i dwie noce... w czym i tak prawie nic nie będziemy robić. Wystarczy ci jedna piżama... bielizna... sweter, buty z twardą podeszwą i kapcie na zmianę... długie i krótkie spodnie, ze dwie bluzki, kurtka... - Zaczęła wymieniać, składając rzeczy. Dekomori za to poczuła się koszmarnie. Chciała pokazać innym, że jest niezależna, a jej najlepsza przyjaciółka... i obiekt westchnień, właśnie wykonywała za nią całą robotę. Westchnęła ciężko, zaczynając sprzątać niepotrzebne rzeczy.
  - Rozumiem, rozumiem... - Przewróciła oczyma ze smętną miną. No, cały zły humor prysł w momencie, gdy Shinka pogłaskała ją po głowie. Czuła, jakby serce miało wyskoczyć jej z piersi. Na policzki wkradły się rumieńce, a ona sama ze speszonym wzrokiem spuściła głowę. Może dla innych to nic... może ktoś by inaczej zareagował... jednak dla niej każdy kontakt z Liderką przyprawiał ją o właśnie takie odczucia.
  - Rozchmurz się. - Poprosiła Shinka, powracając do wcześniejszej roboty. Blondynka przytaknęła głową, głośno przełykając ślinę. "Cholera, nie wiem ile tak pociągnę...".
  - Mhm... dobrze... swoją drogą jak ta sztuczka, którą wczoraj ćwiczyłaś z Kumin? - Spytała z zaciekawieniem, a Shinka tylko wzruszyła ramionami.
  - Ni to dobrze, ni to źle... coś jej tam wychodzi, a coś nie. Kto tam wie czy uda jej się to wszystko ogarnąć. - Westchnęła ciężko usiłując zapiąć walizki, jednak jakoś jej to nie szło. Po chwili razem z Dekomori na niej usiadły, jednak dalej nie chciała się dopiąć.
  - Mam pomysł! - Zawołała rozradowana Deko, pstrykając palcami. - Sebastianie! - Krzyknęła, a w pokoju po niecałej minucie znalazł się wysoki lokaj.
  - Pan serio nazywa się Sebastian? - Spytała zdziwiona Shinka, unosząc jedną brew.
  - Nie. Tak po prostu na niego wołam.- Odparła rozradowana Deko, jakby z lekką ulgą. "Kuroshitsuji... Kuroshitsuji wszędzie!" ~ Pomyślała złotooka z rozbawieniem, zeskakując z walizki. - Dobra, to teraz hop na walizkę! - Rozkazała Deko, a lokaj westchnął ze zrezygnowaniem, wykonując prośbę.
  - To już było okrutne, Sunako. - Mruknęła Shinka, zapinając w końcu bagaż. - Bardzo Panu dziękujemy! - Zawołały we dwie chórkiem, a lokaj mimowolnie się uśmiechnął, ukłonił i wyszedł.
  - Dobra, musimy już iść. Mój brat siedzi w tym nieszczęsnym aucie i czeka aż skończymy. - Rzuciła, biorąc bagaż blondynki. Obie wsiadły do czerwonego samochodu, który zawiózł je pod szkołę. Tam na wszystkich uczniów czekały już trzy, długie autokary.
  - Mamy szczęście, że twoja klasa też jedzie. - Uśmiechnęła się brunetka.
  - Mhm. Mieliśmy szczęście. Jedna z pierwszych klas nie mogła pojechać, więc my jedziemy za nią. - Odparła z entuzjazmem blondynka. Ta wycieczka była przeznaczona głównie dla klas pierwszych i drugich liceum. Trzecia nie mogła przez nowy semestr, co oznaczało, że egzaminy wstępne i tym podobne były już tuż tuż. W budynku gimnazjum były po dwie klasy z każdego rocznika, natomiast w drugim budynku po trzy klasy. Podział był taki: po dwie klasy na jeden autokar.
  - Tak kolorowo już nie jest, bo jedziesz z drugą B... - Mruknęła skrzywiona Shinka, podprowadzając młodszą przyjaciółkę pod jej pojazd.
  - Co jest dość dziwne, bo mimo wszystko B powinna jechać z A... wtedy bym pojechała z C, czyli waszą. Bo skoro pierwsza A jedzie z pierwszą C, to pierwsza B powinna jednak jechać... - Zaczęła mówić, jednak Liderka niemalże od razu się pogubiła, wybuchając śmiechem.
  - Do zobaczenia na miejscu. - Wyszczerzyła ząbki, machając przyjaciółce. Będąc już w autokarze zauważyła przytulającego się z Rikką, Yuutę oraz samotnie siedzącą Kumin. Od razu zajęła miejsce przy przyjaciółce, tuż przed parą i tuż za...
  - Haru! - Pisnęła ucieszona szatynka, przytulając fotel oraz siedzącego na nim chłopca od tyłu.
  - K~kurusu?! - Biedaczek wydawał się być lekko spanikowany.
  - Swoją drogą... czemu mówisz do niego po imieniu? - Spytała niepewnie Shinka.
  - Hm? To ty nie wiesz? Chodzimy ze sobą! - Zawołała wesoło, a Oreki spłonął w rumieńcach.
  - Mogę wiedzieć od kiedy?! - Wrzasnął przerażony, odwracając się w ich stronę, na co różowooka jedynie się zaśmiała. Złotooka uśmiechnęła się z politowaniem, po czym odwróciła wzrok. Kumin to jednak Kumin. Do nikogo nie zwraca się oficjalnie...
  - A wiecie, że w wesołym miasteczku jest nowa atrakcja dla zakochanych? Sztuczny ślub! Trwa chwilę, można po przymierzać suknie ślubne i garnitury! Plus specjalne zdjęcie ze swoją drugą połówką. Ja i Rikka będziemy tam szli w weekend po powrocie z wycieczki. Chcecie się przejść z nami? Myślę, że Orekiemu będzie do twarzy w garniaku. - Wyszczerzył ząbki Tsukume, wciskając głowę między siedzenia.
  - Jak chcecie... - Mruknął pod nosem Haru, odwracając wzrok w stronę okna. Oczywiście przez te słowa pragnął powiedzieć głównie "Jeśli Kumin będzie chciała".
  - Yuuta... - Jęknęła Rikka, łapiąc się za brzuch. Zdziwiony chłopak spojrzał na swoją dziewczynę.
  - Coś... się stało? - Spytał niepewnie, a ta przytaknęła.
  - Niedobrze mi... - Szepnęła, kładąc łapkę na jego ramieniu. Ten się uśmiechnął, całując ją w czoło.
  - Właśnie! Dzięki, że z siostrą podpisaliście się na arkuszu dotyczącym członkostwa w klubie. - Shinka klasnęła w dłonie oświecona, zwracając się do Orekiego. Ten tylko machnął ręką, jakby od niechcenia.
  - Prawdziwy tsundere... - Zachichotał Yuuta, zarzucając włosami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz