czwartek, 13 lutego 2014

♥ Rozdział 1 ♥

  - Rikka, rusz tyłek! - Krzyknął brunet, biegając w tą i w tamtą z miską z ciastem na naleśniki. Wstał o godzinę wcześniej niż zwykle specjalnie, by przygotować śniadanie dla siebie i, od niedawna, swojej dziewczyny. Zamieszkali razem niecały miesiąc temu przez to, iż matka Rikki, nieświadoma tego, iż ona, jak i jej ojciec, jest magiem, wyjechała do pracy we Włoszech, zabierając jej rodzeństwo. Ta jednak tak się uparła, że rodzicielka w końcu zgodziła się, by została, w raz ze swoim, do niedawna, sąsiadem.
  - Yuuta... - Jęknęła, czołgając się po ziemi. W pewnym momencie jednak opadła bez sił tuż przed drzwiami do pokoju młodszej siostry chłopca. Zawsze siedziała do późna, czytając mangi shoujo, a potem rano była niczym żywy trup. W pewnym momencie drzwi od pokoju otworzyły się z hukiem, mocno uderzając granatowowłosą w brzuch. Dziewczę jęknęło, a z pokoju wyskoczyła niska siedmiolatka.
  - Takanashi! - Pisnęła, przytykając dłonie do ust. - Nic ci nie jest? - Spytała niepewnie, podając niebieskookiej dłoń. Tak z jej pomocą wstała, kręcąc przecząco głową.
  - Nic a nic, nie martw się. - Odparła z delikatnym uśmiechem, ruszając w stronę kuchni kulawym krokiem, dalej trzymając się za brzuch.
 - W końcu. Wołałem cię ponad pół godziny. Boli mnie teraz gardło i możliwe, że się spóźnimy... - Westchnął ciężko, kręcąc głową z dezaprobatą. Wiedział doskonale, że ochrzanianie jej nic nie da, więc starał się sprawić, by dziewczyna miała poczucie winy. Średnio mu to jednak wychodziło. - Jesteś beznadziejna. - Wyszczerzył ząbki, podając jej talerz z ciepłymi naleśnikami polanymi sosem czekoladowym.
  - Smacznego! - Krzyknęła, składając dłonie do modlitwy, następnie w raz z Yui, siostrą Yuuty, wzięła się za jedzenie. Po skończonym posiłku dziewczynka pożegnała się ze swoim bratem oraz jego dziewczyną, biegnąc do podstawówki. Tamta dwójka zaś wsiadła na rower, brunet prowadził, a niebieskooka siedziała z tyłu i ruszyli w stronę swojego liceum, przed którym stała już blondynka oraz złotooka, wpatrująca się w nich przenikliwym wzrokiem.
  - Spóźniliście się. Znowu. Miałeś ją przywieść PRZED dzwonkiem, a nie trzy minuty i pięćdziesiąt dwie sekundy po. O! Pięćdziesiąt trzy... pięćdziesiąt cztery... - Zaczęła liderka ich grupy z niesamowicie skrzywioną twarzą, a ten jedynie spuścił głowę.
  - Poczekajcie! - Usłyszeli krzyk Kumin, biegnącej na złamanie karku. A że to niezdara nie potrafiąca biec, czy nawet skakać, potknęła się o własne nogi, z hukiem lądując na chodniku. Wszyscy, nie licząc Shinki, przerażeni od razu do niej podbiegli, natomiast w okół wcześniej wymienionej dziewczyny emanowała aura mordu.
  - Kurusu. Zginiesz. Marnie. - Powiedziała akcentując każde słowo z takim jadem, że po plecach wszystkich przebiegł zimny dreszcz. Stanęli jak na baczność, zaraz gdy różowo oka powstała. Mimo wszystko Dekomori wpatrywała się w nią z niezwykłym podziwem.
  - Może lepiej już idźmy... - Zaproponował zmieszany Yuuta, czując kropelki zimnego potu na jego czole.
  - Dobry pomysł. Jutro widzę was dwie godziny wcześniej. Będziemy ćwiczyć po południu, jak i rano. Trzy razy ciężej. - Mruknęła z szatańskim uśmiechem. Kumin prawie zemdlała, jednak przed upadkiem powstrzymała ją błękitnooka. Tsukume opadła szczęka, a Rikka opuściła ciężko ramiona, padając na kolana. Trening był wyczerpujący, a zwiększając jego ilość i jakość, liderka na pewno chciała, aby wszyscy wykitowali jeden po drugim.
  - Yuuta... obiecaj mi coś... - Spojrzała na niego swoim błękitnym okiem ze łzami. Ten przy niej ukucnął.
  - Wszystko, czego tylko pragniesz. W końcu obowiązuje nas pakt kochanków... - Szepnął, łapiąc ją za dłonie. Ta pociągnęła nosem, delikatnie uchylając usta, a policzki przybrały jej różową barwę. 
  - Przeżyj i powiedz parę miłych słów na moim pogrzebie. - Burknęła, spuszczając głowę i tym samym psując cały nastrój. Yuuta chwilę wpatrywał się w nią nierozumnym wzrokiem, po czym zirytowany prychnął pod nosem, wstał i podał jej rękę, z której granatowowłosa skorzystała.
  - Dobra, koniec tych "lovelasów". Idziemy. - Mruknęła Shinka, krzyżując ręce pod pokaźnych rozmiarów biustem. Wszyscy zgodnie ruszyli do klasy, żegnając się po drodze z piętnastolatką, biegnącą do swojego sektora. Ich liceum, a jej gimnazjum połączone były długim, oszklonym korytarzem łączącym trzecie piętra. Będąc już w środku, dostali porządny ochrzan od wychowawczyni, siadając na swoich miejscach. Liderka grupy całą lekcję uśmiechała się do siebie, myśląc nad tym jak poprawić siłę swojej i tak już naprawdę potężnej drużyny. Nie dość, iż posiadała aż dwóch magów, a nawet jeden w tych czasach był niezwykłą rzadkością, to reszta posiadaczy naczyń powoli również uczyła się, jak może wykorzystywać energię życiową będącą do okoła nich, by móc manipulować czymś w rodzaju magii. Jedyne co teraz trzeba było zrobić, to nie tylko wyćwiczyć większy zasięg ich manipulacji, ale również siłę fizyczną, którą w ostatnim czasie zaniedbali. "I pomyśleć, że dwa lata temu byliśmy prawie we wszystkim beznadziejni..." ~ Pomyślała, myślami wracając do treningów pod okiem Sensei, ich obecnej wychowawczyni, gdy ledwo przywoływali swoje bronie, czy chcieli je unieść. Z czasem wszystko im się wyostrzyło. Skoki na paręnaście metrów wzwyż, przebieg paruset metrów w czasie krótszym niż minuta, węch, słuch, wzrok, a nawet szósty zmysł...
  - Och, w końcu jesteś! Myślałam, że już się dzisiaj nie zjawisz. Droga klaso, mamy nowego ucznia. Przedstaw się, dobrze? - Myśli Shinki przerwała Sensei, zaraz gdy do klasy wszedł jakiś chłopak. Szatyn o zielonych oczach, o lekko zgniłym odcieniu. Po jego wejściu, od razu nastał przeciąg. Silny, zimny, od którego cała paczka dostała dreszczy.
  - Oreki Haruka. Wraz z siostrą przyjechaliśmy jakiś tydzień temu do Tokio z małego miasteczka. - Mruknął dość niechętnym tonem, wzrok przenosząc gdzieś w bok, a mimo tego nadal z podniesioną głową.
  - Dobrze więc... usiądź... tam. - Nauczycielka wskazała miejsce obok zaskoczonej Kumin.
 Gdy Haruka przechodził między ławkami ze znudzonym wzrokiem, dało się słyszeć jedynie tykanie zegara. Cała paczka przyjaciół poczuła wtedy to samo. Delikatny zapach wanilii.
  - Nie podoba mi się ten koleś. - Szepnął Yuuta w stronę Rikki, która delikatnie mu przytaknęła.
 - Hmm... zimno się zrobiło... Tsukume, zamknij okno, dobrze? - Spytała nauczycielka, zerkając znacząco na bruneta. Ten od razu załapał o co chodzi ich byłej trenerce. Wstał, wykonał rozkaz wychowawczyni, a w drodze powrotnej udał potknięcie się. Oreki błyskawicznie odskoczył od krzesła. Tak szybko, że ludzkie oko nawet nie zorientowało się, kiedy znalazł się tuż za przedmiotem, na którym wylądował Yuuta.
  - Uważaj na raz następny. Komuś mogło się stać. I to nie ja byłbym tym kimś. - Mruknął ze zmrużonymi powiekami, wyglądając jakby był naprawdę wściekły, poprawiając swoje ciemne włosy, następnie podając mu dłoń. Yuuta jedynie skrzywił się, jednak na szczęście udało mu się odwrócić uwagę całej klasy. Każdy w tym momencie przyglądał się chłopakom, a nikt nie zwracał uwagi na naszą uroczą granatowo~włosą. Brunet skorzystał z pomocy szatyna, wstał i nie puszczając jego dłoni, zaczął wpatrywać się w jego oczy z takim samym wyrazem i przekazem. Zimnym, bezuczuciowe, jakby właśnie przygotowywali się na wojnę, z której nie wróciliby cało, a mimo to i tak nie chcieliby się wycofać, by móc zabić swojego wroga.
  - No już... usiądźcie. Dość tego zamieszania. - Zaniepokojony chichot nauczycielki wyrwał wszystkich z "transu". Yuuta wrócił na swoje miejsce, tak samo jak Haruka.
  - Co widziałaś? - Szepnął, gdy Rikka poprawiała przepaskę. Mimo, iż oboje byli magami, to całkiem się od siebie różnili pod względem umiejętności. On jedynie manipulował cieniem, czy czarnymi mackami, a ona nie licząc czarów i przywoływania swojego naczynia, miała również Potworne Oko, mogące nie dość, iż wysyłać demony do Pustki, to również dzięki niemu posiadała zdolność "prawdziwego widzenia".
  - To nie człowiek. I nie demon... wcześniej nigdy nie widziałam takiej aury. - Mruknęła, mrużąc oko. Chwyciła dwie karteczki, napisała na nich prostą wiadomość względem nowego, a następnie, gdy wszyscy byli zajęci notowaniem, rzuciła je w stronę Shinki i Kumin. Do złotookiej karteczka doleciała bez problemów, jednak zamiast do Kumin, trafiła w nowego. Rice, jak i Yuucie momentalnie stanęło serce. Szatyn jednak zamiast rozwinąć papierek, podrzucił go Kumin, a im szczeny opadły. "Skąd on wiedział?!"...
  - Dziękuję. - Różowo oka uśmiechnęła się w jego stronę, a ten z lekkim rumieńcem przeniósł wzrok na tablicę. Ta zachichotała i zaczęła czytać wiadomość od swojej przyjaciółki. Już miała jej odpisać, gdy zadzwonił dzwonek. Cała klasa rozdzieliła się na dyskutujące grupki. Z resztą z Yuutą i dziewczynami nie było inaczej. Oreki został otoczony przez chłopców i niektóre dziewczęta, zadając mu najróżniejsze pytania, jednak ten chyba nie był za bardzo z nich zadowolony. Mimo wszystko na każde z nich odpowiadał z delikatnym uśmiechem, po mimo widocznej irytacji w oczach.
  - Hej! - Krzyknęła Dekomori, wpadając do klasy z lekko zmarszczonymi brwiami. Widząc Harukę na jej twarzy pojawiło się niemałe zdziwienie. Na każdej przerwie odwiedzała swoich przyjaciół w ich klasie, więc znała z widzenia już wszystkich, jednak jego twarzy w ogóle nie kojarzyła.
  - Yo! - Wyszczerzyła się Kumin z wielkim uśmiechem. Ona jako jedyna.
  - Wy... też macie nową osóbkę? - Spytała, unosząc brwi ku.
  - "Też"? - Zapytała Shinka, od razu podrywając się z ławki, na której siedziała.
 - Mhm. Dzisiaj doszła do nas... - Zaczęła, jednak w tym momencie do klasy weszła czarnowłosa dziewczyna o lekko migoczących, fioletowych oczętach i ze startym kolanem.
  - Braciszku! - Pisnęła ze łzami w oczach, rzucając się na Harukę, a cała piątce przyjaciół szczęka opadła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz