poniedziałek, 28 kwietnia 2014

♥ Rozdział 8 ♥

  Dekomori otworzyła drzwi, a do pokoju wleciała Shinka, poprawiając spódniczkę.
  - Hej! Przyszłam ci pomóc... - Zaczęła wesoło, jednak widząc cały pokój w ciuchach, książkach, pluszakach, butach i tym podobne aż zaniemówiła. - Niech zgadnę... pierwszy raz pakujesz się sama, a nie z pomocą jednej z pokojówek, tak? - Spytała z lekka zaniepokojona, zbierając ubrania.
  - Bingo. Chciałam im wszystkim pokazać, że jestem samodzielna... ale nie potrafię! Nie wiem co wziąć i jak to wszystko zmieścić w dwóch walizkach... wyjeżdżamy za trzy godziny, a one nie chcą współpracować. - Skrzywiła się, wskazując na bagaże. Brunetka przytaknęła głową ze śmiechem, przeglądając to co blondynka chciała wziąć.
  - Za dużo tego... po co ci to wszystko? Jedziemy tam na trzy dni i dwie noce... w czym i tak prawie nic nie będziemy robić. Wystarczy ci jedna piżama... bielizna... sweter, buty z twardą podeszwą i kapcie na zmianę... długie i krótkie spodnie, ze dwie bluzki, kurtka... - Zaczęła wymieniać, składając rzeczy. Dekomori za to poczuła się koszmarnie. Chciała pokazać innym, że jest niezależna, a jej najlepsza przyjaciółka... i obiekt westchnień, właśnie wykonywała za nią całą robotę. Westchnęła ciężko, zaczynając sprzątać niepotrzebne rzeczy.
  - Rozumiem, rozumiem... - Przewróciła oczyma ze smętną miną. No, cały zły humor prysł w momencie, gdy Shinka pogłaskała ją po głowie. Czuła, jakby serce miało wyskoczyć jej z piersi. Na policzki wkradły się rumieńce, a ona sama ze speszonym wzrokiem spuściła głowę. Może dla innych to nic... może ktoś by inaczej zareagował... jednak dla niej każdy kontakt z Liderką przyprawiał ją o właśnie takie odczucia.
  - Rozchmurz się. - Poprosiła Shinka, powracając do wcześniejszej roboty. Blondynka przytaknęła głową, głośno przełykając ślinę. "Cholera, nie wiem ile tak pociągnę...".
  - Mhm... dobrze... swoją drogą jak ta sztuczka, którą wczoraj ćwiczyłaś z Kumin? - Spytała z zaciekawieniem, a Shinka tylko wzruszyła ramionami.
  - Ni to dobrze, ni to źle... coś jej tam wychodzi, a coś nie. Kto tam wie czy uda jej się to wszystko ogarnąć. - Westchnęła ciężko usiłując zapiąć walizki, jednak jakoś jej to nie szło. Po chwili razem z Dekomori na niej usiadły, jednak dalej nie chciała się dopiąć.
  - Mam pomysł! - Zawołała rozradowana Deko, pstrykając palcami. - Sebastianie! - Krzyknęła, a w pokoju po niecałej minucie znalazł się wysoki lokaj.
  - Pan serio nazywa się Sebastian? - Spytała zdziwiona Shinka, unosząc jedną brew.
  - Nie. Tak po prostu na niego wołam.- Odparła rozradowana Deko, jakby z lekką ulgą. "Kuroshitsuji... Kuroshitsuji wszędzie!" ~ Pomyślała złotooka z rozbawieniem, zeskakując z walizki. - Dobra, to teraz hop na walizkę! - Rozkazała Deko, a lokaj westchnął ze zrezygnowaniem, wykonując prośbę.
  - To już było okrutne, Sunako. - Mruknęła Shinka, zapinając w końcu bagaż. - Bardzo Panu dziękujemy! - Zawołały we dwie chórkiem, a lokaj mimowolnie się uśmiechnął, ukłonił i wyszedł.
  - Dobra, musimy już iść. Mój brat siedzi w tym nieszczęsnym aucie i czeka aż skończymy. - Rzuciła, biorąc bagaż blondynki. Obie wsiadły do czerwonego samochodu, który zawiózł je pod szkołę. Tam na wszystkich uczniów czekały już trzy, długie autokary.
  - Mamy szczęście, że twoja klasa też jedzie. - Uśmiechnęła się brunetka.
  - Mhm. Mieliśmy szczęście. Jedna z pierwszych klas nie mogła pojechać, więc my jedziemy za nią. - Odparła z entuzjazmem blondynka. Ta wycieczka była przeznaczona głównie dla klas pierwszych i drugich liceum. Trzecia nie mogła przez nowy semestr, co oznaczało, że egzaminy wstępne i tym podobne były już tuż tuż. W budynku gimnazjum były po dwie klasy z każdego rocznika, natomiast w drugim budynku po trzy klasy. Podział był taki: po dwie klasy na jeden autokar.
  - Tak kolorowo już nie jest, bo jedziesz z drugą B... - Mruknęła skrzywiona Shinka, podprowadzając młodszą przyjaciółkę pod jej pojazd.
  - Co jest dość dziwne, bo mimo wszystko B powinna jechać z A... wtedy bym pojechała z C, czyli waszą. Bo skoro pierwsza A jedzie z pierwszą C, to pierwsza B powinna jednak jechać... - Zaczęła mówić, jednak Liderka niemalże od razu się pogubiła, wybuchając śmiechem.
  - Do zobaczenia na miejscu. - Wyszczerzyła ząbki, machając przyjaciółce. Będąc już w autokarze zauważyła przytulającego się z Rikką, Yuutę oraz samotnie siedzącą Kumin. Od razu zajęła miejsce przy przyjaciółce, tuż przed parą i tuż za...
  - Haru! - Pisnęła ucieszona szatynka, przytulając fotel oraz siedzącego na nim chłopca od tyłu.
  - K~kurusu?! - Biedaczek wydawał się być lekko spanikowany.
  - Swoją drogą... czemu mówisz do niego po imieniu? - Spytała niepewnie Shinka.
  - Hm? To ty nie wiesz? Chodzimy ze sobą! - Zawołała wesoło, a Oreki spłonął w rumieńcach.
  - Mogę wiedzieć od kiedy?! - Wrzasnął przerażony, odwracając się w ich stronę, na co różowooka jedynie się zaśmiała. Złotooka uśmiechnęła się z politowaniem, po czym odwróciła wzrok. Kumin to jednak Kumin. Do nikogo nie zwraca się oficjalnie...
  - A wiecie, że w wesołym miasteczku jest nowa atrakcja dla zakochanych? Sztuczny ślub! Trwa chwilę, można po przymierzać suknie ślubne i garnitury! Plus specjalne zdjęcie ze swoją drugą połówką. Ja i Rikka będziemy tam szli w weekend po powrocie z wycieczki. Chcecie się przejść z nami? Myślę, że Orekiemu będzie do twarzy w garniaku. - Wyszczerzył ząbki Tsukume, wciskając głowę między siedzenia.
  - Jak chcecie... - Mruknął pod nosem Haru, odwracając wzrok w stronę okna. Oczywiście przez te słowa pragnął powiedzieć głównie "Jeśli Kumin będzie chciała".
  - Yuuta... - Jęknęła Rikka, łapiąc się za brzuch. Zdziwiony chłopak spojrzał na swoją dziewczynę.
  - Coś... się stało? - Spytał niepewnie, a ta przytaknęła.
  - Niedobrze mi... - Szepnęła, kładąc łapkę na jego ramieniu. Ten się uśmiechnął, całując ją w czoło.
  - Właśnie! Dzięki, że z siostrą podpisaliście się na arkuszu dotyczącym członkostwa w klubie. - Shinka klasnęła w dłonie oświecona, zwracając się do Orekiego. Ten tylko machnął ręką, jakby od niechcenia.
  - Prawdziwy tsundere... - Zachichotał Yuuta, zarzucając włosami.

piątek, 4 kwietnia 2014

♥ Rozdział 7 ♥

Haruka delikatnie głaskał Kumin po policzku, wpatrując się w jej oczy z delikatnym uśmiechem. Obok nich na piknikowym kocu siedziała Rikka i  Yuuta, a na drzewie przytulały się Shinka i Dekomori. Na niebie widniała tęcza, na której tańczyły małe gnomy w zielonych kubraczkach, po mimo, iż była to noc spadających gwiazd. W okół nich biegały jednorożco-pegazy puszczając tęczowe bąki. Ach, cóż to był za piękny sen! Była pewna, że dałaby radę przenieść się do podobnego miejsca tak jak jakiś czas temu zrobiła to Dekomori w pokoju Yuuty. Tak naprawdę nie była to sala sądowa, a arena z innego wymiaru, coś na rodzaj bariery, którą wytwarza Kumin.
  - Kurusu? Kurusu! Ku~ru~su!!! Pobudka! - Z pięknego snu szatynkę wyrwał głos Sensei.
  - Hmm? - Mruknęła, przecierając piąstką zaspane oczęta.
  - Znowu zasnęłaś na mojej lekcji. Ja rozumiem, że historia może nie jest taka ciekawa, ale jednak przydałoby się na niej uważać. - Prychnęła nauczycielka, podchodząc z powrotem do biurka. - Twoje oceny są godne politowania... naprawdę. Ledwo zdałaś ostatni semestr. Ten się dopiero zaczął a już masz złe oceny. - Burknęła skrzywiona. - Najlepiej będzie przydzielić ci korepetytora, nie uważasz? - Spytała niepewnie.
  - Nie, Proszę Pani. Dam sobie radę i zdam.
  - Odparła z uśmiechem, na co tamta przytaknęła głową, powracając do jakże nudnej lekcji.
W końcu zadzwonił dzwonek. Z klasy niemalże od razu wybiegła czwórka przyjaciół, pod jednym z okien czekając na piętnastolatkę i po raz kolejny przeglądając kartę zgłoszeń.
  - Myślicie, że zatwierdzą nas klub? - Spytał niepewnie Yuuta.
  - Na pewno nas zatwierdzą! Dopiero zaczyna się drugi semestr, w ciągu którego przybywa masa nowych klubów, mamy piątkę członków, opiekuna i... mniej więcej cel. Także nie ma się o co martwić. Po za tym jeśli to ja będę go zgłaszać na pewno zostanie zatwierdzony. - Wyszczerzyła ząbki Liderka. W tym momencie do paczki przyjaciół podbiegła blondynka z wielkim uśmiechem.
  - To jak? Idziemy? - Spytała z entuzjazmem i nie czekając na ich odpowiedź rozłożyła ręce na wysokości ramion, ruszając przed siebie. 
  - Ciekawe co jej jest... - Mruknęła pod nosem Rikka.
  - Pewnie znowu przedawkowała z cukrem. - Wzruszył ramionami Yuuta. Po niecałych trzech minutach wszyscy stali już w pokoju nauczycielskim.
  - Hmm... niestety, nie dostaniecie sali. A wasz klub nie zostanie zapisany... - Odparła smutno jedna z nauczycielek.
  - Co?! Dlaczego?! - Pisnęła złotooka, opierając się o Kumin, by nie polecieć na podłogę.
  - Widzicie. Dostaliśmy naprawdę sporo zgłoszeń i po mimo, że szkoła jest duża i ma aż dwa budynki, nie zdołamy wszystkich pomieścić. Zatwierdzamy więc jedynie te kluby, które mają minimum siedmiu członków... - Odparła smutnawym tonem, oddając przyjaciołom kartkę. - Jeśli zdobędziecie jeszcze dwóch członków, zapiszę was. - Dodała z uśmiechem. 
  - Dwóch członków...dwóch członków! Gdzie my teraz znajdziemy dwóch członków, którzy nie będą prawie w ogóle przychodzić do klubu? - Spytała załamana Liderka, kołysząc się na boki w drodze do szatni.
  - Czy naprawdę tylko ja tutaj myślę? - Kumin westchnęła ciężko, pocierając palcami skroń. - Zgadnijcie o jakim rodzeństwie myślę. Niedawno się przeprowadzili, jeden z nich jest odludkiem unikającym ludzi, a druga nie może odpędzić się od innych. Jeden nie będzie chciał przesiadywać w naszym towarzystwie, a druga nie znajdzie czasu. Mimo wszystko na pewno się zgodzą, bo jeden w brew pozorom lubi pomagać ludziom, a druga nie odmówi pomocy innym. Więc?
  - Kurusu, jesteś genialna! - Zawołała Rikka, ciągnąc Yuutę w stronę biblioteki i przy okazji zabierając kartę zgłoszeniową. - To my idziemy po Orekiego! Pewnie z nim przesiaduje siostrzyczka, także załatwimy to raz dwa! - Krzyknęła szczęśliwa, a po chwili już ich nie było.
  - Mimo wszystko nie jestem co do tego przekonana... nadal o nich prawie nic nie wiemy. - Westchnęła złotooka, niepewnym wzrokiem spoglądając na resztę swoich przyjaciół.
  - Chcesz tą wolną salę czy nie? - Zachichotała szatynka, w podskokach ruszając do swojej szafeczki. Z niej wyciągnęła buty, a odłożyła szkolne kapcie, następnie podbiegając do zaniepokojonej blondynki. Zdziwiona przeniosła wzrok na Shinkę, która czytała jakąś różową karteczkę. Po serduszkach w kopercie trzymanej przez nią w drugiej dłoni wywnioskowała, że musiał być to list miłosny.
  - Eh, tacy ludzie są naprawdę śmieszni... - Odparła, chowając kawałek papieru do torby. Zmieniła obuwie, po czym wybiegła ze szkoły, wesoło patrząc w niebo.
  - Nie ma dzisiaj treningu? - Spytała zaskoczona Dekomori.
  - Nie. Tymczasowo je zawieszam ze względu na jutrzejszy wyjazd. Rozpoczniemy je po powrocie z wycieczki. Dzisiaj się pakujemy! - Odparła wesoło.
  - Eh... tyle dobrego. - Uśmiechnęła się różowooka.
  - Ty tutaj nie "ehhaj", bo akurat ty i twój specjalny trening nie jest odwołany. Muszę dziś z tobą poćwiczyć pewną sztuczkę, także o dwudziestej pierwszej pod latarnią w parku. - Zmrużyła oczy Shinka, a dziewczyna jęknęła, spuszczając głowę.
- Dobra, jakoś przeżyję... przynajmniej na wyciecze będę miała spokój. Swoją drogą robi się coraz cieplej. Można wyczuć nadchodzące ferie letnie, nie? - Mruknęła Kumin z uśmiechem zeskakując po schodkach.
  - Nom. - Przytaknęły pozostałe dwie, ruszając w stronę wyjścia z posesji szkolnej.

środa, 19 marca 2014

♥ Rozdział 6 ♥

  Rikka i Yuuta właśnie siedzieli w salonie, prowadząc poważną rozmową z młodszą siostrą chłopca. Oboje byli niesamowicie zestresowani, tworząc tym samym napiętą atmosferę.
 Cała czerwona Takanashi non stop zerkała gdzieś na bok, nie wiedząc jak rozpocząć temat, o który poprosiła Yui. Zielonooki ze spuszczoną głową cały się trząsł. To było dla nich po prostu trudne. O wiele za trudne. Nawet trening Shinki to przy tym pikuś. "Czemu zebrało jej się na to teraz?!"...
  - Więc? Skąd się biorą dzieci? - Spytała z delikatnym uśmiechem szatynka.
  - No... eee... więc... - Zaczęła Rikka, nerwowo drapiąc się w tył głowy. Była dopiero niedziela a już czuła się jakby została zaciągnięta przez nauczyciela do tablicy i miała odpowiadać na pytanie. Najtrudniejsze pytanie, na które nie potrafiła ot tak po prostu odpowiedzieć.
  - Shinka ci powie! - Nagle wyrwał się Yuuta, wstając. Granatowowłosa wpatrywała się w niego zszokowana przez dłuższą chwilę, by po chwili odetchnąć z ulgą. Cała trójka wyszła z mieszkania, ruszając w stronę willi Nibutani. Gdy mała Tsukume w podskokach szła przed nimi, w łapce trzymając mały notatnik, jej starszy brat chwycił dłoń swojej dziewczyny.
  - Sprytne. Zwalimy całą czarną robotę na Liderkę. - Wyszczerzyła ząbki.
  - Mhm. - Przytaknął główką.
  - Tylko potem zginiemy śmiercią tragiczną... - I od razu dobry humor Rikki prysł niczym mydlana bańska.
  - E tam... będziemy się chować i unikać jej. Od dwóch do trzech miesięcy o tym zapomni... - Mruknął, klepiąc ją po główce. Po chwili byli już pod domem złotookiej. Zaraz po zadzwonieniu, otworzyła im młodziutka, zielonowłosa pokojówka z niepewnym uśmiechem.
  - Dzień dobry. Jest może Shinka? - Spytała dziewczyna z przepaską.
  - Oczywiście! Już wołam! Księżniczko, goście! - Krzyknęła pokojówka. - Może wejdziecie?
  - Tak. Ma Pani może herbaty? Chętnie bym się napiła. - Uśmiech Rikki, po mimo, iż rozbrajający, nie wydawał się być na miejscu, przez co Yuuta z podirytowaniem uderzył ją w czoło, przez co Yui, wcześniej zafascynowana śliczną pokojówką, mimowolnie przeniosła na nich wzrok.
  - Nie, nie... proszę tylko przekazać Shince, że zostawiamy małą pod jej opieką. I żeby odpowiedziała na jej pytanie. - Rzekł Yuuta, delikatnie popychając zielonooką w stronę zielonowłosej, po czym szybko uciekli.
  - Hmm? O, Yui, miło cię widzieć. - Uśmiechnęła się brunetka, wychodząc zza rogu. - Minami, możesz się oddalić. - Dodała, a pokojówka się skłoniła, od razu odchodząc. - Więc co cię tutaj sprowadza?
  - Yuuta i Rikka kazali mi cię spytać, bo sami nie chcieli mi odpowiedzieć, więc... skąd się biorą dzieci? - Spytała z delikatnym uśmiechem, od którego biła dziecięca niewinność. Shinka mimowolnie się cofnęła, cała czerwona, zasłaniając sobie dłońmi twarz. W głowie aż jej huczało. Od zawsze miała bzika na punkcie... oczywiście w negatywnym sensie. Nawet zwykłe myśli na ten temat doprowadzały ją do szału ze wstydu, a co dopiero rozmowa... Nie mogła uwierzyć... tak podle ją wykorzystać...
  - Wiesz... eee... Dekomori ci odpowie. Mieszka niedaleko. - Nerwowy chichot wyrwał się z jej ust. Chwyciła sweter, następnie opuszczając swoją posesję w raz z siedmiolatką. W myślach już układała plan zemsty na tamtej parce. Dziesięć razy cięższy trening nie będzie wystarczał. "Będą błagali o szybką śmierć podczas tortur jakie im przyszykuję." ~ Właśnie tego typu myśli kłębiły się w jej główce.
  - Shinka! - Krzyk swojej znajomej zza pleców wyrwał ją z fantazji. Odwróciła się na pięcie z prędkością światła, delikatnie popychając Yui w stronę blondynki.
  - Deko! Zajmij się nią! Ma do ciebie pytanie! - Zawołała do Sunako, po czym już jej nie było.
  - O! Mini Tsukume! - Lekko zdziwiona zachowaniem przyjaciółki, blondynka pogłaskała dziewczynkę po główce. - Jakie to pytanie?
  - Skąd się biorą dzieci? - Zadała pytanie, a Dekomori patrzyła na nią przez chwilę z nic nie rozumiejącym uśmiechem, po czym jedyne co udało jej się z siebie wydobyć to krótkie i jakże inteligentne "E?".
  - Dekuś! - Do uszu blondynki doszło wesołe wołanie Kumin zza jej pleców.
  - Kurusu ci powie! - Pisnęła i po chwili już jej nie było. Zdziwiona szatynka w towarzystwie Orekiego podeszła bliżej siostry Yuuty, po czym kucnęła, delikatnie czochrając jej włosy.
  - O co chodzi? - Przewrócił oczyma Haruka, krzyżując ręce pod klatką piersiową.
  - Skąd się biorą dzieci? - Westchnęła, otwierając swój notatnik, na co chłopak zadławił się powietrzem. W tym samym czasie Rikka i jej chłopak siedzieli sobie na huśtawkach, wcinając lody.
  - Ciekawe jak zareagowała Liderka... - Zaczęła się zastanawiać na głos.
  - Pewnie coś z ten deseń: C~c~c~c~co?! Jak?! Gdzie?! Dlaczego chcesz to wiedzieć?! Zboczeniec! Henati jakich mało! O~o~olaboga! Ratunkuu! - Zaczął naśladować piskliwym głosem złotooką. Granatowowłosa przez chwilę nie mogła pohamować śmiechu, jednak patrząc przez ramię swojego ukochanego zamarła cała blada.
Yuuta oczywiście od razu zorientował się o co chodzi, przerażony odwracając się do tyłu. Tak jak sądził, za nim stała wściekła Liderka. Nim jednak cokolwiek zrobiła zaczęła się drzeć na całe gardło "Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie! Jak mogliście mi to zrobić?!" Po chwili spojrzała na nich z pode łba, a w okół roztoczyła się ciemna, mroczna aura.
  - Hy... hyhy... hyhyhy... zginiecie marną śmiercią... pasożyty trzeba tępić... rozgniotę was jak robale... - Zaczęła się śmiać jak obłąkana, przez co po plecach tamtych przeszedł naprawdę nieprzyjemny dreszcz. Powoli zaczęli się wycofywać, aż natrafili na ogrodzenie.
  - Teraz to już po nas... - Szepnęła załamana dziewczyna.
  - Zginiemy w najgorszy możliwy sposób... - Jęknął chłopak.
  - Pewnie nasze zwłoki nigdy nie zostaną odnalezione! - Pisnęła z przerażeniem.
  - Sądzisz, że mogłaby je zjeść? - Spytał z lekkim obrzydzeniem.
  - W tym stanie jest zdolna do wszystkiego... - Przytuliła się do niego.
  - Żegnaj okrutny świecie! - Krzyknęli w momencie, gdy ta zrobiła krok ku nich. I właśnie w tym momencie poleciała do przodu... gdyż wleciała na nią zasapana Deko.
  - Czekajcie... swoją drogą gdzie jest Yui? - Spytał brat siedmiolatki.
  - Właśnie. Shinka? - Mruknęła Rikka, marszcząc brwi.
  - Oddałam ją pod opiekę Sunako. - Odparła, unosząc ręce do góry w geście rozejmu.
  - A ja Kumin... - Zaczęła, jednak krzyk "Co?!" tamtej trójki jej przerwał.
  - Jak mogłaś jej dać do opieki dziecko?! - Wstrząśnięty Tsukume ledwo stał na nogach.
  - Nie rozumiem w czym problem. - Prychnęła blondynka.
  - Gdy miała się zająć moim kotem, on uciekł. I znalazłam go! Po tygodniu w sąsiednim mieście. - Mruknęła granatowowłosa, opierając się o ogrodzenie.
  - Ty masz kota? - Spytała zaskoczona.
  - Tak... ale teraz cały czas siedzi na szafie przez traumę. - Pociągnęła nosem.
  - Yui... była taka młoda... pełna tej dziecięcej niewinności... za co?! - Krzyknęła Shinka, padając na kolana.
  - Musimy ich znaleźć zanim będzie za późno! Dopiero co im zwiałam! Nie mogą być daleko! - Postanowiła błękitnooka, poprawiając kucyki. Po chwili wszyscy zgodnie pokiwali głową, rozdzielając się i przeszukując całe miasto. Nigdzie nie mogli jednak znaleźć ani siostry Yuuty, ani przyjaciółki. W końcu wszyscy, gdy zaczęło się ściemniać, na wyczerpaniu sił spotkali się pod całodobowym, "zdając relacje".
  - Nie ma ich we wschodniej części miasta. - Wysapała Takanashi.
  - Na zachodzie i północy też nic. - Szepnęła Liderka.
  - W środkowej dzielnicy, na głównym rynku i tam gdzie ich zostawiłam również brak. - Dekomori przetarła dłonią spocone czoło.
  - Cholera... na południu też nic nie ma. Sprawdziłem również na obrzeżach i odwiedziłem sąsiednie miasteczka. Nigdzie ich nie było. - Skrzywił się, łapiąc za niesamowicie szybko bijące serce. Cóż, w ciągu czterech godził wykorzystał naprawdę dużo życiowej energii. Każdy zwykły człowiek ją posiadał: między innymi dlatego mogą biegać, poruszać się i tym podobne. U magów i wybrańców jest ona bardziej rozwinięta i ma większy "zbiornik", dzięki czemu mogą biegać o wiele szybciej, skakać o wiele wyżej i uderzać z większą siłą, o której zwykłym ludziom by się nawet nie śniło.
  - Hmm? Co wy tu robicie? Wyglądanie koszmarnie... - Usłyszeli głos swojej przyjaciółki. Wszyscy spojrzeli na szatynkę wychodzącą ze sklepu z małą Yui i Haruką. Wszyscy zajadali się lodami, a im po prostu miny zrzedły, a chęć mordu wzrosła.
  - Gdzie wy się podziewaliście?! Szukaliśmy was! Kumin, czemu nie zadzwoniłaś?! Jesteś nieodpowiedzialna! Jak tak w ogóle można?! Wiesz jak myśmy się martwili?! - Wrzeszczała Shinka, przytulając zszokowaną siostrzyczkę swojego przyjaciela.
  - Przepraszam... Dekomori kazała mi się nią zająć, więc razem z Orekim wybraliśmy się do centrum handlowego pochodzić po sklepach. Kupiłam jej taką uroczą bluzeczkę. No a potem wybraliśmy się na lody... - Zaczęła z zamyślonym wyrazem twarzy, a czwórka przyjaciół bezsilnie opadła na chodnik.
  - Najważniejsze, że nic im nie jest... - Odetchnęła z ulgą granatowowłosa.
  - Tak w ogóle... to odpowiedziałaś na jej pytanie? - Spytała z zaciekawieniem złotooka.
  - Nie musiałam. - Pokręciła przecząco głową, a na twarzy reszty wymalowało się nie małe zdziwienie.
  - Widzicie, miałam zrobić eksperyment. Wiem doskonale skąd się biorą dzieci... Sensei kazała mi popytać starsze ode mnie osoby właśnie o to i zapisywać jak reagują. - Odparła z uśmiechem Yui, machając notatnikiem.
  - Co?! - Pisk czwórki przyjaciół rozniósł się echem po uliczce w raz ze śmiechem Orekiego, Kurusu i małej Tsukume.

niedziela, 9 marca 2014

♥ Rozdział 5 ♥

Dekomori karmiła skąpo ubraną Shinkę winogronami, w raz z nią śmiejąc się w niebo głosy. Siedziały na łące pełnej kwiatów, a otaczał je las. Blondynka była niesamowicie szczęśliwa, dopóki nie zauważyła Kumin.
  - Dekomori! Dekomori! - Krzyczała swoim wysokim, dziewczęcym głosikiem.
 Co więcej miała ponad 10 metrów. Gdy olbrzymka zrobiła krok ku nich, ziemia rozstąpiła się, tym samym powodując upadek blondynki. Nawet lasso brunetki, która magicznie przemieniła swój strój na ubranie w stylu kowbojskim, nie zdołało jej dosięgnąć, a ta w efekcie... zleciała z łóżka.
  - Dekuś? Nic ci nie jest? - Spytała szatynka, nachylając się nad dziewczyną.
  - Kurusu?! Co ty tu robisz?! W moim pokoju?! - Pisnęła błękitnooka, w duchu modląc się, aby przypadkiem nie wyszła na jaw zawartość jej tajnego pokoju, który prowadził poprzez garderobę. Mimowolnie jej wzrok popędził w tamtą stronę. "Nie zajrzała tam, prawda...?"
  - Twój lokaj mnie wpuścił do domu i kazał iść cię obudzić. Szukałam tego pokoju ponad dwadzieścia minut! Aż w końcu dwie śliczne pokojówki mnie tu przyprowadziły. Tak więc oto jestem. - Odparła, wzruszając ramionami, a Dekomori odetchnęła z ulgą stwierdzając, że nic nie wie o jej słodkiej tajemnicy. No, przynajmniej tak jej się zdawało. - Swoją drogą wiedziałaś, że za tamtymi drzwiami do garderoby są drzwi? A za nimi ołtarzyk dla Shinki, pełno jej zdjęć i dziwnych opowiadań yuri z nią i tobą w roli głównej... - Zaczęła, a Dekomori spłonęła w rumieńcach, od razu się podnosząc i machając rękoma jak oszalała.
  - Jak?! Nie! Wydawało ci się! Zapomnij! Tego tam nie ma! To halucynacje! To nie tak jak myślisz!
  - Żartowałam. Nawet tam nie wchodziłam. - Odparła z uśmiechem, a blondynka w szoku usiadła na łóżku, próbując wszystko poukładać sobie w głowie.
  - To... to s~skąd wiedziałaś o ołtarzyku? I tym wszystkim?
  - Zga~dy~wa~łam. - Odparła z nutką tajemnicy, puszczając oczko dziewczynie.
  - Zapomnij o tym... błagam... dobra, tak czy siak. Idziemy na trening, nie? Zgroza... przez ostatnie dwa tygodnie kazała nam codziennie zostawać po lekcjach i w każdy weekend również. No i kolejna sobota zajęta... przykre, nie? - Zadała kolejne pytanie, przecierając zaspane oczka piąstką. Kumin pierwszy raz od dłuższego czasu się skrzywiła, delikatnie przytakując głową. Po jakimś czasie obie szły już w kierunku domu Liderki.
  - Wiesz, że mówisz przez sen? I się ślinisz? "Shinka... wyglądasz ślicznie..." lub "Ten kostium kąpielowy idealnie podkreśla ci biust", a nawet "Powiedz 'aaa', dobrze?" - Zachichotała, a Dekomori ponownie spłonęła w rumieńcach.
  - Więc jednak przyszłaś do mnie. Nie sądziłam, że naprawdę to zrobisz. Pierwszy raz będziesz na czas! - Zauważyła poddenerwowanym głosem, najpewniej chcąc podjąć próbę zmiany tematu.
  - Mhm. Całą noc oka nie zmrużyłam, żeby nie zaspać. - Odparła wesoło podskakując. W tym momencie komórka w jej kieszeni za wibrowała. Kumin po wyjęciu jej i przeczytaniu wiadomości, wróciła się, biegnąc na złamanie karku. Dosłownie, potykała się o swoje nogi co dwa kroki.
  - A ty gdzie?! - Krzyknęła zdezorientowana Sunako.
  - Długa historia! W skrócie: nierozgarnięta matka, rury z wodą, na nich pająk, arachnofobia, but i powódź w domu. Trochę się spóźnię! - Zawołała, na chwilę odwracając się w stronę swojej przyjaciółki, by po chwili zniknąć z jej pola widzenia. Blondynka przewróciła oczyma, ruszając w dalszą drogę. Po chwili była już pod raczej skromnym domem Liderki. Robiąc dwa kroki w stronę drzwi usłyszała krzyki jej oraz jej starszego brata. Od razu się zatrzymała, a po mniej niż dziesięciu sekundach wybiegł półnagi Hayato oraz jego siostra ubrana jedynie w spodenki od piżamy i różowy, koronkowy stanik.
Do tego w dłoniach dzielnie dzierżyła młotek to ubijania mięsa i specjalny nóż do krojenia ciast.
  - Ty... ty... PERFIDNY PEDOFILU! ZBOCZENIEC! PASOŻYT! A ŻEBY CIĘ PIORUN TRAFIŁ! NIEWYŻYTA ŚWINIA! SPALĘ CIĘ NA STOSIE! - Wrzeszcząc, goniła dwudziestosześcioletniego bruneta po całym podwórku. W końcu jednak zorientowała się, że ma gościa. Stanęła więc, wlepiając w nią wzrok.
  - J~j~j~j~j~j~j~j~j~j~jesteś w s~s~s~s~staniku! - Pisnęła czerwona dostając krwotoku nosa, od którego zemdlała. O dziwo z wielkim, spełnionym uśmiechem. Gdy Shinka zorientowała się o co chodziło swojej przyjaciółce, jej twarz przybrała odcień purpury. Z wrzaskiem uciekła do domu, pozostawiając swojego brata i krwawiącą z nosa Sunako samych. O dziwo mężczyzna opanował sytuację.
  - Dekomori? Żyjesz? - Ze swoich fantazji na temat złotookiej, blondynkę wybudził głos Hayato.
  - Nie. - Burknęła, powoli siadając. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Salon. Zerknęła w dół. Leżała na kanapie. Spojrzała na to, co brunet trzymał pod jej nosem. Haftowana  chusteczka.
  - Dobrze wiedzieć. - Wyszczerzył mordkę, wstając. - Będę się zbierał. Miło było cię widzieć, mała. - Rzucił, podniósł rękę, a już po chwili zniknął za drzwiami.
  - No naprawdę... ja już z nim nie wytrzymam... nawet pukać idiota nie potrafi. - Skrzywiła się już ubrana Shinka, krzyżując ręce pod biustem. Po chwili jednak wzrok przeniosła na Błękitnooką. - Idziemy? Pewnie wszyscy już są na miejscu. - Uśmiechnęła się, wstając i podając jej dłoń. Ta oczywiście bez zastanowienia ją chwyciła. Następnie obie wyszły z domku złotookiej, ruszając w stronę szkoły, przed którą z irytacją tupała nogą Sensei. Dekomori oczywiście "schowała" się za swoją najlepszą przyjaciółką, zerkając na nauczycielkę. Nie wyglądała na zbytnio zauroczoną. Do tego nikogo w okół nie było.
  - Dłużej się nie dało? Stoję tu od ponad dwóch godzin! - Warknęła, a dziewczęta spojrzały po sobie porozumiewawczo, po czym przytaknęły na raz główkami.
  - Kolejna randka nieudana, co? - Westchnęła Shinka.
  - Więc marzenie o małżeństwie znowu runęło w gruzach. - Dodała Deko.
  - Mhm... to wyjaśnia twoją złość. Ale nie powinnaś się na nas wyżywać. - Zauważył Yuuta, stojąc za kobietą, obejmując Rikkę. Cała trójka niespokojnie drgnęła, gdyż je nastraszył. Sensei prychnęła z delikatnym uśmiechem, otwierając bramę szkolną. Już od dawna posiadała do niej klucz, jak i do drzwi frontowych, gdyż sobie je dorobiła. Choć co prawda nielegalnie.
  - Pff, no proszę was. Kto by nie chciał TEGO? - Spytała, przyjmując "seksowną" pozę. Brunet cofnął się do tyłu, przy czym również upadł na tyłek, przybierając zniesmaczoną minę. "Oj, grabi sobie"... 
  - Poczekajcie! - Kumin już czołgała się po chodniku, wyciągając w ich stronę rękę.
  - Znowu na szarym końcu. - Wyjątkowo spokojnie rzekła Shinka, jednak jej nerwowy tik brwi zdradził jej prawdziwy stan, jak i również mocno zaciśnięte piąstki.
  - Przepraszam. Ale już jestem! Zwarta i gotowa! - Zawołała wesoło, ruszając z całą grupką w stronę liceum. Za nimi szła Nibutani z uśmiechem kręcąc głową.
  - Oby był to koniec początku, a nie początek końca. - Szepnęła pod nosem. - Oszczędzajcie siły i nie biegajcie! Dzisiaj będziecie wyciskać z siebie siódme poty! - Zawołała do nich, przyśpieszając krok. Już po chwili wszyscy byli na boisku szkolnym, na rozgrzewkę przebiegając sto pięćdziesiąt okrążeń. Minęły już ponad dwa tygodnie odkąd  rodzeństwo przeprowadziło się do Tokio. Mimo wszystko prawdziwe kłopoty z nimi związane miały się dopiero zacząć...

czwartek, 20 lutego 2014

♥ Rozdział 4 ♥

  - Yuuta! Co to ma być?! Co... co... czemu Rikka z tobą śpi? W kusej piżamie?! czemu tu jedzie alkoholem?! Yuuta! - Brązowowłosego zbudziły krzyki Shinki... stop.
 Co ona robiła u niego w domu? Powoli otworzył powieki, a widząc wściekłą minę Liderki, podnieconą Dekomori i niepewną Kumin, rozejrzał się ociężale po pokoju. Wszędzie walały się ciuchy, a on leżał na podłodze w samych bokserkach. Do tego Rikka się do niego przytulała ubrana jedynie w dolną część bielizny i jego białą koszulę. Przez chwilę się zaciął, jednak w końcu dotarło to do niego, więc czym prędzej odskoczył od granatowowłosej. Złotooka pociągnęła go za włosy tak, by ten powstał. Wysyczała po raz kolejny te same pytania, gdy Kumin pomagała wstać Rice.
  - Co się wczoraj stało? - Spytała różowo oka, a dziewczę z przepaską zastanowiło się chwile.
  - Nie pamiętam... - Odparła. Shinka aż poczerwieniała ze złości.
 - Ty zboczeńcu! Wykorzystałeś jej ciało! Zbok, zbok, zbok! Nie mogę uwierzyć! Najpierw upiłeś Rikkę, a potem się do niej dobrałeś! Ty niewyżyty zwierzaku! Bestio jedna! Zboczeniec! Powinno się takich jak ty wytępiać! Mordować! Powinieneś zgnić i zginąć w katuszach! Jak mogłeś wykorzystać jej młode ciało?! Ty... ty... aż brak mi słów! Obrzydliwość! - Krzyczała z obłędem w oczach, a Rikka spojrzała na niego wzrokiem nic nierozumiejącego szczeniaczka.
  - To prawda Yuuta? - Spytała, jednak nie doczekała się odpowiedzi, gdyż w oczach złotookiej zaświeciła się iskra. Po chwili z torebki wyciągnęła gruby sznur, zawiązała go, następnie zatykając mu usta skarpetkami.
  - Czas na sąd najwyższy! Musimy skazać tego... tego... egr, nie przechodzi mi to przez gardło... - Skrzywiła się, a Dekomori przywołała swój młot, następnie uderzając w podłogę pokoju, który niemalże od razu zmienił się w gigantyczną salę sądową, dzięki Kumin, która wytworzyła barierę. Shinka siedziała po jednej stronie, przy Rice, a na przeciwko zasiadła Kumin, a obok niej związany Yuuta, nadal zakneblowany. Dekomori za to zasiadła jako sędzia za podwyższoną ławą, dzierżąc w dłoni swoje ogromne naczynie.
  - Rozprawę czas zacząć! - Zawołała wesoło, uderzając młotem. - Oskarżony Yuuta postań. Zostałeś oskarżony przez Momokę Shinkę o to, że bezkarnie upiłeś, a następnie wykorzystałeś Pannę Takanashi. Czy przyznajesz się do winy? - Spytała z poważną miną, a zielonooki zaczął coś mruczeć, jednak przez skarpetkę w ustach nikt nie mógł nic zrozumieć. W końcu ze zrezygnowaniem zaprzeczył ruchem głowy. Dekomori przytaknęła głową z zamyśloną miną. - Wprowadzić na salę pierwszego świadka! Tsukume Yui.
 Na salę weszła niska siedmiolatka o zielonych oczach i brązowymi włosami. Zdziwiona zaczęła się rozglądać, a widząc związanego Yuutę wrzasnęła "Braciszku!", jednak Kumin uśmiechnęła się szeroko.
  - To sen, nie przejmuj się. Tak więc, Yui, co robiłaś wczoraj od 19 do dzisiejszego poranka? Widziałaś może co robiła Rikka lub twój brat? Jeśli tak, to co? - Zadała pytania dalej z przyjaznym wyrazem twarzy.

  - Skoro to sen to mogę latać? - Spytała z iskierkami w oczach.
  - Nie. To realistyczny sen, więc latać się nie da. A teraz odpowiadaj. - Odparła Shinka, opierając podbródek na piąstce, a łokieć na ławce.
  - No dobrze... więc braciszek i siostrzyczka wrócili wczoraj późno. Do dwudziestej oglądałam serial w telewizji o gotowaniu. Gdy się skończył wrócili do domu z zakupami. Dość późno, bo zazwyczaj w sobotę wracają po południu. Zrobiłam kolację, wszyscy razem zjedliśmy. Potem braciszek poszedł pomóc sąsiadce wynieść śmieci, a Rikka grała na konsoli. Gdy wrócił położył mnie i siostrzyczkę spać. Gdy się położyłam, to było chwilę po dwudziestej pierwszej, słyszałam jakieś kroki, potem krzyki mojego brata, a potem wszystko ucichło. Po jakiś dwóch godzinach obudziły mnie piski Rikki, więc włożyłam do uszu słuchawki i poszłam znowu spać... - Skończyła swój monolog. Dekomori przytaknęła z miną myśliciela.
  - Jakieś pytania do świadka? - Spytała.
  - Ja mam. Więc: jakiego to były rodzaju piski? W sensie te i Rikki i Yuuty? - Spytała Shinka.
  - Hmm... Yuuta wydawał się być wkurzony, a potem Rikki... nie jestem pewna. Jakby ją coś bolało... - Odparła, a Shinka spłonęła w rumieńcach. "Jakby ją coś bolało"?! ~ Tylko to do niej dotarło.
  - Hmm... czyli możliwe, że Yuuta krzyczał zdenerwowany dlatego, że Rikka nie chciała zrobić tego, co on jej każe... więc ją upił i był spokój... a potem Rikka krzyczała, bo... - Zaczęła Kumin z zamyśloną miną, jednak stęki zielonookiego i pisk złotookiej jej przerwał.
  - "Bo"? - Zdziwiła się siostra chłopca.
  - Eee... nic, nic. Możesz iść. - Mruknęła Dekomori lekko zmieszana, uderzając młotem, a dziewczynka nim zdążyła coś powiedzieć, zniknęła.
  - Chyba możemy już go oskarżyć, no nie? Trzeba ukarać tego bezwstydnika! - Krzyknęła Shinka, a Yuuta zaczął krzyczeć z... przerażającą miną...
  - Nie. Wzywam kolejnego świadków! Oreki Haruka i Oreki Chitanda! - Zawołała Dekomori, a rodzeństwo pojawiło się na środku sali w piżamach. Haru w dresowych spodniach i bez koszulki, a Chitanda w krótkich, czerwonych spodenkach i białym topie i związanych w warkocza włosach.
  - Eee...? - Mruknęła zdziwiona, patrząc na każdego po kolei, wyjmując szczoteczkę do zębów z buzi, gdy jej brat widząc zafascynowanie Kurusu jego klatką piersiową i wzrok innych, cały poczerwieniał.
  - To sen, tak dla jasności. Tak czy siak, wiadomo wszystkim, że jesteście nowymi sąsiadami, tymi z góry, Yuuty i Rikki... - Zaczęła Deko, a wszyscy, po za Kumin i rodzeństwem otworzyli szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć. "Mieszkali nad nami?!" ~ Pomyślał speszony Yuuta. - Wracając, słyszeliście coś wczoraj między godziną dwudziestą pierwszą, a pierwszą w nocy? - Spytała blondynka, poprawiając kucyki.
  - No... ten... ej, skoro to sen to mogę tutaj lata... - Zaczęła Chitanda, jednak Shinka od razu zaprzeczyła. - No nic, jakoś przeżyję. No więc tak: razem z braciszkiem urządziliśmy sobie seans filmowy do późna. Po skończonym horrorze Haru poszedł po popcorn. Wtedy mniej więcej słyszałam wrzaski Yuuty "Wynoś się", "Nie możesz tu spać", "To będzie dwuznaczne" i tym podobne. Po skończeniu maratonu poszliśmy spać, jednak i mnie i braciszka obudził pisk Rikki, jakby czymś oberwała. Jęczała i wołała jeszcze jakieś piętnaście/dwadzieścia minut, a potem wszystko ucichło. - Opowiedziała, przytulając się do ramienia brata, który wpatrywał się kątem oka w Kurusu.
  - Czyli Tsukume nie chciał, żeby Rikka spała u niego w pokoju... ale jak to wyjaśnia piski Rikki, smród alkoholu i jej amnezje z tamtego wieczoru? - Zadała pytanie "Sędzina", jednak bardziej do siebie, niż do reszty. W tym momencie Haru podniósł wolną rękę, a ta ze zdziwieniem oddała mu głos.
  - Na przeciwko ich mieszkania jest sąsiadka, która miała urodziny. Zaprosiła całą masę gości i zakładam, że dlatego tak śmierdziało alkoholem. Po prostu ciut przesadzili... - Zauważył.
  - Ale Rikka nic nie pamiętała...
  - Mogła się upić od samego zapachu. - Zauważyła Kumin, delikatnie uderzając piąstką w otwartą dłoń. W tym momencie Yuuta padł na kolana, mamrocząc coś pod nosem i wybuchając płaczem.
  - Weź mu tę skarpetkę wyjmij, to nie higieniczne... - Skrzywiła się Panna Oreki, a ta wykonała jej rozkaz.
  - Tyle wygrać... kocham was! Uratowaliście mnie od śmierci z rąk tej wariatki! - Zaszlochał, a wokół Shinki zaczęło buzować powietrze, podnosząc jej włosy. Oczy natomiast zaświeciły się na czerwono, błyszczały, przebijając cień padający na jej twarz.
  - "Wariatki"? - Spytała niskim tonem, mrożącym krew w żyłach. Yuuta stanął jak na baczność, oblany zimnym potem.
  - Nie, Sir! Nie powiedziałem "wariatki", a "wiatraki". Miało nawiązywać to do... eee... tego, że jesteś naprawdę ważną osobą w naszym życiu, Sir! Tak jak wiatraki niegdyś, jak i czasem teraz, dostarczały energii innym, tak ty nam! Do tego wykorzystywane były do mielenia i tym podobnych, co utrzymywało przy życiu wiele osób! Tak więc: jesteś dla nas ważna, bez ciebie nie możemy żyć! - Zawołał, a złotooka zmierzyła go od góry do dołu.
  - Tym razem ci się udało. - Burknęła, krzyżując ręce pod biustem.
  - No to chyba sprawa rozwiązana. Yuuta jest niewinny! Zamykam rozprawę! - Zawołała wesoło Dekomori, uderzając młotem, a cała sala sądowa zniknęła, przez co Haru i Chitanda, jak i reszta przyjaciół, znaleźli się w pokoju bruneta.
  - Czyli to nie był sen? - Spytał Haru, a po chwili już leżał nieprzytomny na podłodze. Za nim Kumin z patelnią uśmiechnęła się, zmierzając powoli w stronę Chitandy.
  - Sama o tym zapomnę! I wmówię bratu, że to sen! I go tam zabiorę! Tylko nie bij! - Pisnęła, ciągnąc nieprzytomnego brata za nogę w stronę wyjścia z sypialni chłopaka. Różowo oka wzruszyła ramionami, odkładając patelnię na łóżko. Shinka poprawiła swoje włosy, Dekomori przytuliła się do jej ramienia, Yuuta głaskał Rikkę po głowie, a ta miała niezadowoloną minę.
  - Wszystko dobre, co się dobrze kończy! - Zawołała wesoło szatynka, rozprostowując ręce.
  - Tak, tak. Pośpieszcie się, za pół godziny zaczynamy trening! - Zawołała wesoło Liderka, a wszyscy jęknęli, opadając na kolana i krzycząc "Czemu?!".

czwartek, 13 lutego 2014

♥ Rozdział 3 ♥


- Shinka! - Złotooka została wyrwana z zamyśleń. Zaczęła bezrozumnie spoglądać na Dekomori, przyglądającą jej się niepewnym wzrokiem. Ta posłała jej delikatny uśmiech, głaszcząc ją po głowie. Nadal jednak nie opuszczało jej wspomnienie wczorajszej rozmowy z Kumin... to co potem powiedziała zamurowało nie tylko ją i na pewno nie tylko ona o tym rozmyślała. "On już wcześniej o wszystkim wiedział. Razem z siostrą przyjechali do Tokio nie tydzień temu, a ponad miesiąc. Śledzili nas, obserwowali, zbierali informację. Wkradali się do moich barier, oglądali każdą naszą walkę. Wiedzą kim jesteśmy, co potrafimy, co robimy, gdzie mieszkamy, z kim się zadajemy. Nic więc tamtym wyznaniem nie straciłam... co więcej, zyskałam.". Nie rozumiała o co jej chodziło z ostatnimi słowami, jednak cała reszta była dla niej jasna. Nie była wystarczająco czujna. Ufała jednak Kurusu. Posiadała ona bowiem pewien dar, pewnego rodzaju szósty zmysł, pozwalającym nazwać ją "geniuszem".
  - Ciekawe, gdzie jest reszta... - Burknęła pod nosem, rozglądając się do okoła. Sobota... mimo to musiała odwołać trening, przez demona szalejącego niedaleko Tokio.
  - Jesteśmy! - Krzyknął Yuuta, niosąc na barana Rikkę. Blondynce oczy się zaświeciły, w duchu modląc się, by kiedyś taka podróż przytrafiła się jej i Shince. Dla niej jazda na jej baranach...
  - Ej, Deko, nie rozpływaj się. - Zaśmiał się brunet, gdy dziewczyna z przepaską z niego zeskoczyła.
  - Poczekajcie! - Krzyknęła Kumin, podbiegając do nich. Shinka już miała wszystkich ochrzanić, gdy ziemia się zatrzęsła, a wszyscy z hukiem upadli, obijając sobie to i owo.
  - Co do... - Zaczęła blondynka, jednak przeszywający na wylot bębenki ryk jej przerwał. Wszyscy zakryli sobie uszy. Wszyscy, oprócz szatynki, wytwarzającej barierę, tym samym "przenosząc" ich do czegoś na styl kanionu. Zaraz po tym ich oczom ukazała się wielka bestia, przypominająca ogromną górę śluzu z jednym, czerwonym okiem, ogromnymi mackami, zakończonymi ostrymi kolcami.
  - Ale cuchnie! - Jęknęła Shinka, przykładając dłoń do nosa. - Ohyda... - I znów przerażający ryk wydobywający się w przeogromnej jamy ustnej, w środku której błyszczały trzy rzędy kłów. Kumin cofnęła się do tyłu, cały czas trzymając ręce w górze, by nie zakłócić bariery. Shinka i Dekomori przywołały swoje naczynia, od razu atakując bestię. Złotooka podskoczyła, uderzając mechanicznymi pazurami w ciało demona, jednak coś poszło nie tak i ugrzęzła w śluzie.
  - Oko to jego słaby punkt! - Wrzasnęła Rikka, pozbywając się swojej opaski, gdy ten jedną z macek uderzył w Liderkę z niewiarygodną siłą, przez co poleciała na drzewo, które się złamało. Yuuta starał się je opleść swoimi cieniami, jednak nic to nie dało, gdyż macki, dosłownie, przenikały przez żelowate ciało. Rikka starała się w jakiś sposób wpłynąć na jego siłę rysując w powietrzy runy, jednak nic to nie pomagało. Blondynka swoim młotem z całej siły uderzyła go młotem w czubek kuli śluzu, tym samym go ogłuszając. Shinka wstała zaraz po tym, gdy Yuuta wypuścił czarne macki, przytrzymujące jego ostrza. Granatowowłosa przywołała swoje naczynie, ogromną metalową broń, przypominające odrobinę łyżkę, następnie w raz z Liderką atakując go w czuły punkt. Po tym ataku demon już leciał do tyłu, jednak Rikka szybko wymówiła lub może raczej wykrzyczała "rymowankę", odsyłając go do pustki.
  - Szybko dziś poszło... - Zauważyła Kumin. 

  - Mhm. Wyjątkowo szybko. No cóż, tym lepiej dla nas. - Odparła Shinka z uśmiechem, lądując bezpiecznie na ziemi. Obok niej stanęła Rikka i Dekomori, zgodnie przytakując główkami.
  - "Wyjątkowo"? Jak dla mnie podejrzanie. - Odezwał się brunet, stając po stronie Kumin. - Ktoś go wcześniej już wymęczył...- Przyjął minę myśliciela, a Rice zaświeciły się oczy.
  - Yuuta... jesteś taki przystojny! - Pisnęła z podziwem granatowowłosa, zakładając przepaskę, nieświadomie mu przerywając.
  - S~serio? - Spytał z rumieńcem, spuszczając wzrok. Ta jedynie od mruczała "Yhy!", a zielonooki się uśmiechnął, całkiem zapominając o tym, o czym wcześniej mówił.
  - Dobra, idziemy na lody? - Spytała Kumin z nadzieją, a wszyscy przytaknęli. Złotooka natomiast znów się zastanawiała, tym razem jednak nad słowami chłopaka. Tylko jedno pytanie krążyło jej po głowie. "Kto?".
  - Miętowe z czekoladą. - Odparła Kumin, wpatrując się w szybę, za którą ułożone były przyozdabiane pudełka z lodami. Shinka zaskoczona zamrugała oczyma, nie wierząc, że tak szybko dotarli na miejsce.
  - Czekoladowe. -  Zawołała wesoło Dekomori, spoglądając na złotooką. - A dla tej pani toffi i śmietankowe. - Dodała po chwili, na co brunetka jedynie cicho się zaśmiała. Ta to zawsze wiedziała, na co ma ochotę, od samego wpatrywania się w nią. "Niesamowita jest..."
  - Truskawkowe... malinowe... mango! O, straciatella też... i... i... te dziwne żółte. To chyba ananas. O! I jabłkowe! Plus czekoladowa polewa, kolorowa posypka i bita śmietana! - Zawyła zachwycona Rikka, na co Yuuta jęknął.
  - W tym tempie nie przeżyjemy tego miesiąca... - Burknął, już wyciągając portfel.
  - Nie musisz. Dzisiaj ja za wszystko płacę. - Odparła Shinka z uśmiechem, podając kartę kredytową sprzedawczyni nakładającej już lody. - Tsukume, ty nic nie bierzesz?
  - Nie... dziś spasuję. - Uśmiechnął się. - Ciągle mam w nozdrzach ten smród, nie mógłbym nic przełknąć. - Dodał, po czym wszyscy wybuchli śmiechem. Gdy każdy odebrał już swoje lody, ruszyli do jednego ze stolików w lodziarni. Już mieli usiąść, gdy do środka wszedł nie kto inny, jak Haruka i jego przeurocza siostrzyczka. Shinka od razu odwróciła wzrok od rodzeństwa, przenosząc go na swoje lody.
  - Hej! - Zawołała Kumin, a wszyscy z grupy zaczęli mordować ją wzrokiem.
 - Em... hej... - Mruknął Haruka, a jego siostra energicznie odmachała.
  - Dosiądziecie się? - Spytała Różowo oka. Shinka zakrztusiła się lodami, Dekomori z paniką podała jej serwetki, delikatnie poklepując po plecach. Rikka otworzyła szerzej oko, a Yuuta zleciał z krzesła. Haru jednak cały czas miał ten swój beznamiętny wzrok, za to Chitanda przeniosła wzrok gdzieś w bok, wyglądając, jakby wewnętrznie ze sobą walczyła.
  - Yhym. Jasne... jeśli tylko twoi znajomi nie mają nic przeciwko... - Odparła po chwili, wysyłając brata po porcję zimnych przysmaków. Reszta powoli, równo pokiwała głową.
  - Proszę. - Zielonooki podał swojej siostrze porcję jagodowych, po czym dosunęli krzesła, siadając przy stoliku przyjaciół. Dłuższą chwilę siedzieli w ciszy, aż w końcu Kumin "przypadkiem" przykleiła rożka do czoła Rikki. Wszyscy chwilę wpatrywali się w nich z szokiem, po czym wybuchli śmiechem. 
 Nawet Haru cicho się zaśmiał. Czarnowłosa natomiast w ręcz płakała z rozbawienia.
  - Rikkorożec! - Zawołał podnieconym tonem brunet, klaszcząc przy tym w ręce, a następnie zlizując z czoła swojej dziewczyny topiącego się powoli. Granatowowłosa zarumieniła się, chowając buzię za dłońmi.
  - To już podchodzi pod podtekst seksualny! - Pisnęła cała czerwona Shinka.
  - No cóż... ten lód nawet nie dorasta do pięt Takanashi pod względem słodkości. - Wyszczerzył ząbki.
  - Uroczy. - Zawyła Chitanda, a Kumin przytaknęła z iskierkami w oczach.
  - Rikkorożec, czy Yuuta? - Spytała Deko z miną nic nie rozumiejącego dziecka.
  - I to i to. - Zachichotała, dokańczając swoją porcję.
  - To nie uprzejme! - Jęknęła dziewczyna, poprawiając swoją przepaskę. Shince serce biło tak mocno, że aż klatka piersiowa ją zabolała. A to tylko przez to co zobaczyła. To było dla niej po prostu zbyt wiele... w życiu by nie pomyślała, że Tsukume jest zdolny do czegoś tak zboczonego! Wychowywana była w bogatej rodzinie, gdzie najważniejsza była kultura, zasady i przestrzeń osobista, a teraz nie potrafiła się do tego wszystkiego przyzwyczaić. To wszystko jednak czyniło ją świetną, choć surową, Liderką.
  - Swoją drogą, co tu robicie? Z tego co wiem mieszkacie niedaleko szkoły, a ta lodziarnia... jest na drugim końcu miasta... - Uśmiechnęła się Kumin, opierając podbródek na piąstce, a łokieć na stoliku.
  - My... - Zaczął Haru spoglądając w lewo.
 - Przyjechaliśmy, bo słyszeliśmy, że ta lodziarnia jest najlepsza w Tokio. No cóż, chcieliśmy się o tym przekonać na własnej skórze. - Odparła Chitanda z delikatnym rumieńcem, jakby to było coś wstydliwego. "Idealny kłamca... intrygantka jedna." ~ Ta myśl jako pierwsza przyszła do Shinki. Potem zdała sobie sprawę, że to oni mogli wymęczyć bestię. Jednak... gdyby tak było, wyczuliby przecież smród bestii, który przesiąkłby przez ich ubrania. A tu co? NIC. Zupełnie. Jedynie zapach wanilii.
  - A wy? - Zadał pytanie Haru, kątem oka spoglądając na Kumin. Gdy ta odwzajemniła jego spojrzenie, spłonął w delikatnych rumieńcach, spuszczając wzrok, co zauważyła jedynie jego siostra, różowo oka oraz Dekomori, która z podejrzeniem przyglądała się swojej przyjaciółce.
  - Miałam pojechać w odwiedzinach do mojego ojca. Mieszka on tutaj po rozwodzie z moją mamą. Nie chciałam sama jechać tak daleko, więc wzięłam ze sobą moich przyjaciół. - Odparła złotooka.
  - Rozumiem... wiecie, cieszę się, że pozwoliliście nam się dosiąść, ale my już będziemy się zbierać. Miło było was zobaczyć. - Uśmiechnęła się Chitanda, wstając. Za nią podążył jej brat. Po chwili już ich nie było.
  - Ja też będę się zbierać. - Odparła Shinka, już wychodząc. Szybkim krokiem ruszyła przed siebie, cały czas myśląc kto mógł wymęczyć tę całą bestię. W pewnym momencie na kogoś wpadła. Różowo włosa osóbka nic nie powiedziała, gdy dziewczyna mruknęła "przepraszam", odchodząc. Wtedy właśnie Shinka poczuła delikatny smród potwora, którego pokonali. Już miała zacząć gonić dziewczynę, jednak zniknęła. Wpatrywała się chwilę w pusty chodnik, jednak słysząc krzyk Dekomori, przeniosła na nią wzrok.
  - Zaczekaj na mnie! - Pisnęła, machając ręką. Ta jedynie się uśmiechnęła, krzyżując ręce pod biustem.
  - Pośpiesz się, bo korzenie zapuszczę! - Zaśmiała się. "Kto to był?!"...

♥ Rozdział 2 ♥

  - Poczekajcie! - Krzyknęła Różowo oka, wyciągając rękę w stronę dalej biegnących przyjaciół.
  - Kumin... ty nawet biegać nie umiesz! - Zaśmiał się Yuuta, nawet się nie odwracając.
 - Przecież to tylko rozgrzewka. Biegamy od niecałych dziesięciu minut. - Prychnęła Shinka, delikatnie odbijając się od od boiska. W sumie to nawet nie biegli szybko...
  - Ale rano też biegaliśmy! To... i tak... za dużo... - Jęknęła, po czym padła na kolana, ledwo żyjąc. Szatynka nigdy nie była dobra z wychowania fizycznego. W sportach była po prostu okropna, a z wf'u ledwo zdawała. Biegi, skoki, gry fizyczne to po prostu nie jej bajka, co Liderka za wszelką cenę chciała poprawić. Po niecałych 30 sekundach czwórka przyjaciół kucała już przy dziewczynie.
 - Jesteś beznadziejna. - Mruknęła Rikka, delikatnie się uśmiechając. 
 - Mówisz jak Yuuta. - Dekomori zauważyła z rozbawieniem.
 - Nie moja wina. - Burknęła, nadmuchując policzki. Reszta wybuchła śmiechem, gdyż w tym momencie niesamowicie przypominała im chomika. - Nie jestem silna, szybka i w ogóle. Do tego ta wczorajsza sprawa z nowymi uczniami... trochę mnie to rozprasza.
  - Nie powiem, mnie też. - Westchnęła Dekomori, poprawiając kucyki.
 - Mhm. Ale dobrze się złożyło, że chodzisz do klasy z tą całą... - Zaczęła Shinka, starając sobie przypomnieć jej imię, jednak jakoś jej to nie szło.
  - Oreki Chitanda.
  - Właśnie! Dzięki temu możemy obserwować ją i jej brata bez przeszkód. - Odparła, głaszcząc blondynkę po głowie, przez co ta spłonęła w czerwonych rumieńcach.
  - Nie wyglądają na złych, tym bardziej niebezpiecznych. - Zauważyła Kumin, powstając z umarłych, a w jej ślady poszła cała reszta.
  - Pozory mylą. - Prychnęła Rikka, marszcząc delikatnie brwi.
  - Tak w ogóle, która godzina? - Spytała z zaciekawieniem, chcąc jak najszybciej zmienić temat.
  - Dopiero piętnaście po trzeciej. - Odpowiedziała Złotooka, a Kurusu złapała się za głowę.
 - Już?! Muszę lecieć do domu! - Pisnęła przerażona, biegnąc swoim mozolnym, krzywym krokiem w stronę szkoły.
  - Ale dopiero zaczęliśmy! Zostały nam ponad dwie godziny! - Krzyknęła już nieźle wkurzona Liderka.
 - Odrobię jutro! - Odkrzyknęła szatynka, wbiegając do środka, po drodze, przy drzwiach, spotykając nadzorującą wszystko Senpai.
  - Hm? Już idziesz? - Spytała zdziwiona, a ta tylko bez słowa przytaknęła, w myślach przeklinając, że w sobotę będzie musiała trenować prawie pięć godzin. I to na boisku szkolnym! W szatni zauważyła czarnowłosą dziewczynę, siedzącą ze spuszczoną głową.
  - Co tutaj robisz? - Spytała szatynka, zdejmując przepoconą bluzkę, gdy ta podskoczyła z cichym piskiem.
 - Ja... eee... z~zgubiłam się... - Mruknęła zawstydzona, ciut przybitym tonem, a Kumin mimowolnie się zaśmiała, przypominając sobie taką samą sytuację z Dekomori jakieś dwa lata temu.
  - Poczekaj chwilę, przebiorę się i zaprowadzę do wyjścia, ok? - Spytała, po czym wypiła ponad połowę litrowej butelki wody. Panienka Oreki spojrzała na nią z wdzięcznym wzrokiem, przytakując energicznie.
  - Jestem Chitanda. - Przedstawiła się z szerokim uśmiechem.
 - Kumin. Masz słodkie imię... mogę ci mówić Chi~chan? - Spytała z nadzieją, zakładając jasno-różowy sweterek i ciemną jeansową spódniczkę.
  - Jasne! - Odparła z entuzjazmem, wyciągając w jej stronę rękę. Ta ją uścisnęła, znów czując delikatną woń wanilii, taki sam jak po wejściu Haruki. Po chwili obie stały już na dziedzińcu szkolnym.
  - Odprowadzić cię? Dobrze znam tę okolicę, więc... - Zaczęła, jednak Oreki jej przerwała.
  - Nie przejmuj się, mieszkam niedaleko i wiem, jak dojść! Dziękuję! - Kolejny uśmiech, po czym zniknęła za bramą wejściową na teren placówki. 
 Gdy Kumin wpatrywała się w nią, w kieszeni spódniczki za wibrował jej telefon. "Skarbie, kup jakieś ciastka, wieczorem będziemy mieć gości. Całuję. ~ Mama". Dziewczyna ciężko westchnęła, ruszając w stronę najbliższego marketu.
  - Słodycze... pocky! O! Lody! Słone paluszki... precle, chipsy, czekoladki... ciastka... Żelki! Hmm... popcorn chyba też wezmę... - Mruczała sama do siebie, biorąc co trzeci produkt. Gdy już skończyła, zapłaciła, następnie opuszczając sklep. Problem w tym, że nie mogła unieść reklamówek, przez co zamiast iść z nimi normalnie, ciągnęła je po chodniku. Nie przeszła nawet dwóch metrów, gdy ciężko oklapła, przymykając oczy. "Nie dam rady... przeklinam los! I te wszystkie słodycze kuszące na półce..."
  - Kurusu? - Usłyszała męski głos. Otworzyła oczęta niemalże błyskawicznie, a widząc Harukę, nowego ucznia z jej klasy, uśmiechnęła się delikatnie.
  - Haru! - Pisnęła, rzucając mu się na szyję. - Proszę! Błagam na kolanach, pomóż mi z tym diabelstwem! - Załkała, jednak zdając sobie z czegoś sprawę, odsunęła się od niego z podejrzliwym wzrokiem. - Zaraz, zaraz... skąd wiesz jak się nazywam? - Spytała, krzyżując ręce pod biustem.
  - Eee... to nie tak, że podsłuchiwałem... czy coś... - Nerwowo podrapał się w tył głowy. - Wczoraj rano pod szkołą twoi znajomi z tobą rozmawiali i tak jakoś usłyszałem. - Odparł niepewnie.
  - A, rozumiem... choć... to dziwne, że cię nie zauważyłam. - Mruknęła zastanawiającym tonem.
 - Widzisz, mało kto mnie zauważa. - Wyszczerzył się, łapiąc za reklamówki, które podniósł z ledwo widocznym wysiłkiem. - Gdzie mieszkasz? - Spytał, a ta pokazała mu, żeby poczekał. Pobiegła do marketu, podczas gdy przy Haruce w sekundę pojawiła się jego siostra.
  - Masz nie tracić czujności, jasne? Nie możesz im ufać. Nie możesz nikomu ufać, ani się z nikim spoufalać, inaczej będzie po nas. - Odparła pewnym siebie tonem, a widząc wychodzącą już ze sklepu Kumin, zniknęła. Różowo oka podeszła do Haru, wkładając zszokowanemu chłopcu do ust niebieskiego loda. Sama zaś rozpakowała różowego, zaczynając go konsumować.
  - To w ramach podziękowań. Jestem gumiżelkiem, więc... trudno mi nawet nosić torbę do szkoły. - Westchnęła smutnym tonem w podskokach ruszając przed siebie. Za nią podążył chłopak, już kończąc przysmak. Przez chwilę szli w ciszy, aż w końcu dziewczyna stanęła, przez co chłopak ją wyprzedził, następnie się zatrzymując. Gdy ta już otwierała buzię, spodziewał się, że spyta o to, skąd pochodzi, gdyż zdawał sobie sprawę, że wie już co nie co o nim i jego siostrze, jednak to, co powiedziała, całkiem go zamurowało. Oczy mu się zaświeciły.
  - Jestem członkinią organizacji likwidującej potwory o nazwie Klasa S. Rząd wszystko utajnia, nie chcąc, by ludzi ogarnęła panika i tym podobne. Także nikt o nas nie wie, ani o tym, że naprawdę istnieje coś takiego jak demony, które są zrodzone z negatywnych emocji ludzkich. W raz z moimi znajomymi, tymi z przed szkoły, jesteśmy "wybrańcami". Tak nazywani są wyspecjalizowani... hmm... coś na styl żołnierzy. No, po za dwójką... oni są magami, jedno z nich potrafi wysyłać demony do pustki, innego wymiaru... tak jakby czarna dziura. Oboje potrafią używać prawdziwej magii, która jednak się od siebie różni. To magowie, elitarna grupa, wybierają członków, naznaczają ich, dzięki czemu możemy używać o wiele słabszej syntezy magii... no i przyzywać naczynia. Ja, w przeciwieństwie do reszty, nie walczę, a tworzę bariery, by zwykli ludzie nie mogli widzieć jak przyzywają bronie z innego wymiaru. Przywoływanie broni jest niezwykle wyczerpujące, po jakiś dwóch minutach bym zemdlała... do tego ktoś musi utrzymywać barierę. Ale o tym zapewne już wiesz. Shinka, ta złotooka jest naszą liderką, Rikka i Yuuta, ta z przepaską i chłopak są magami, a Dekomori... to Dekomori. Właścicielka naczynia. - Powiedziała, przenosząc wzrok na zachmurzone niebo w momencie, gdy ten kątem oka się jej przyglądał, następnie odwracając swoje ciało w stronę Kurusu. - Ups... zaraz będzie padać...
  - Czemu mi to mówisz? - Spytał zdziwiony, marszcząc delikatnie brwi.
  - Hmm? Żebyśmy przyspieszyli i nie zmokli... - Zaczęła, a ten przewrócił oczyma.
  - Chodzi o tej całej organizacji... myślisz, że ci uwierzę? - Prychnął, spoglądając w lewo.
  - Nie musisz mi wierzyć. Ważne, że wiesz o czym mówię... tak czy siak, chciałam cię jakoś zachęcić do powiedzenia mi trochę o sobie... chyba, że nie chcesz, to nie musisz nic mówić. - Wzruszyła ramionami.
  - Skąd wiesz, że ja wiem o tym, co ty i twoi przyjaciele wiedzą? - Spytał, mrużąc oczy.
  - Rikka wie, że nie jesteś człowiekiem. Ja i reszta też to wyczuliśmy. Do tego Takanashi widziała twoją aurę. Plus wanilia. - Uśmiechnęła się, obracając się do niego przodem, przez co szła tyłem.
  - Wanilia?
  - Mhm. Ty i twoja siostra pachniecie wanilią. Mamy bardziej wyczulony węch... widzisz, zwykli ludzie mają różne zapachy, jednak każdy jest podobny. Wasz natomiast całkowicie inny, nietypowy. - Wzruszyła ramionami.
  - Czemu? Przecież nie wiesz, czy nie jestem niebezpieczny...
  - Gdybyś miał zaatakować, wykorzystałbyś wiele okazji, a jednak tego nie zrobiłeś. Ani ty, ani Chi~chan. Nie mam nic do stracenia. - Odparła z uśmiechem, a po chwili już skrzywiona siedziała na chodniku.
  - Nic ci nie jest? - Spytał niepewnie, pomagając jej wstać.
 - No coś ty... żyję... chyba... - Zachichotała, stojąc tuż przed chłopakiem. Między ich twarzami nie było zbyt wielkiej odległości... jakieś niecałe dwa centymetry. Chłopak cały się zaczerwienił, a dziewczyna jedynie wpatrywała się w jego oczęta. Jego usta powoli zaczęły się zbliżać ku niej. Przestał myśleć, reagować na wszystko do okoła niego, nie licząc dziewczyny. Coś go... przyciągało... jego rozsądek wyparował.
  - Braciszku? - Usłyszeli dziewczęcy, słodziutki głosik, który przywrócił mu zdolność myślenia.
  - Chi~chan! - Pomachała jej Kumin, oddalając się o krok od chłopaka, jak gdyby nigdy nic. - Myślałam, że już zdołałaś wrócić do domu...
  - Bo wróciłam! Tylko nie było braciszka... więc poszłam go szukać... - Odparła przybitym tonem, rzucając się Haruce na szyję.
  - Rozumiem... jesteś taka urocza. - Zachichotała, spoglądając ukosem na Haru. 
 - Widzisz, twój braciszek chciał mi pomóc... mieszkam tuż za rogiem, więc zaraz wróci. Chcesz iść z nami? - Spytała się z ciekawością, ruszając skocznym krokiem przed siebie. Tak tylko coś od mruczała, podążając za nią wraz z brązowowłosym. Gdy byli już pod domem, matka Kumin zabrała zakupy. Różowo oka pożegnała się ze swoimi nowymi znajomymi, następnie wbiegając do pokoju i wyjmując komórkę, po drodze wykręcając numer do Shinki, która właśnie odpoczywała z resztą grupy na szkolnym boisku, jedząc lunch.
  - Halo? - Szatynka usłyszała głos swojej przyjaciółki.
  - Daj na głośnik. - Odparła poważnym tonem, a gdy złotooka wykonała jej polecenie, ta wzięła głęboki oddech, przymykając powieki. - Powiedziałam Orekiemu kim jesteśmy. - Powiedziała głośno i wyraźnie.
  - Co?! - Wrzasnęli, nie wierząc w to, co przed chwilą usłyszeli.